FRAGMENT KSIĄŻKI

Niech Ja będzie z Tobą. Przewodnik po dojrzałej trzeźwości

Grzegorz Dziedzic 8 MIN CZYTANIA

Z czym zaczynam

Kiedy piszę te słowa, nie piję od siedmiu tysięcy trzystu szesnastu dni, czyli od dwudziestu lat i jedenastu dni. To na tyle długo, żeby pamięć o cierpieniu płynącym z aktywnego uzależnienia zacierała się i blakła. To wystarczająco dużo czasu, żeby w trzeźwości osadzić się i zhardzieć, żeby naprawić pijackie błędy i odbudować okulawione alkoholem życie. Moje zdrowienie trwa dłużej, niż trwało moje picie. Pierwsze piwo wypiłem w wieku piętnastu lat, ostatnią wódkę trzy tygodnie po moich trzydziestych urodzinach. Dwadzieścia lat to szmat czasu. W trzeźwości przeżyłem wiele: narodziny córki, śmierć kilku ważnych dla mnie osób i otarcie się o śmierć własną, rozwód, miłość, ślub, biedę i dobrobyt, porażki i zwycięstwa, doświadczenie pustki i dotknięcie pełni. Bo trzeźwość to nic innego niż pozwolenie sobie na spotkanie z całym spektrum przeżyć, bez konieczności znieczulania się i ucieczki w chemiczny niebyt. To uczenie się akceptacji i brania życia takim, jakie jest. To wolność, ale i świadoma zgoda na dyskomfort.

Pomysł na napisanie tej książki przyszedł do mnie nagle. Jechałem samochodem do supermarketu po cytryny i wodę kokosową i wtedy mnie olśniło. Pomyślałem, że chciałbym przeczytać książkę o dojrzałym trzeźwieniu, o sposobach na radzenie sobie z życiem, kiedy pierwsze trzeźwieniowe potyczki i trudności są już za nami, a alkohol lub inne zniewalające substancje przestają być problemem. O tym, jak radzić sobie z życiem przeżywanym na surowo, bez odcinania się i kompulsywnego kojenia.

Na terapii uzależnień i na mitingach wspólnot trzeźwościowych często słyszymy, że problemem alkoholika nie jest alkohol, a on sam. Że alkohol traktujemy jak lekarstwo na własne deficyty i nieumiejętności. Na emocje, które bolą. Na traumy, które nie dają o sobie zapomnieć. To prawda. Zakręcenie butelki i decyzja o niepiciu to zaledwie początek drogi. Zdrowienie z choroby alkoholowej to długi i skomplikowany proces. To doświadczenie nieustającej zmiany i – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – poznawanie samego siebie oraz naprawianie tego, co nie działa. Dojrzałe trzeźwienie to zaopiekowanie się tym wszystkim, co pchnęło nas w nałóg.

Wróciłem z supermarketu i odpaliłem internet. Wpisałem hasło „dojrzała trzeźwość” po polsku i po angielsku. Wyskoczyły głównie oferty terapii uzależnień dla seniorów i kilka artykułów o fazach trzeźwienia. Kilka podcastów. Książek jak na lekarstwo. Wtedy zdałem sobie sprawę, że należę do grupy, której problemy nikogo nie interesują, która jest zostawiona sama sobie. Ludzie z długim stażem trzeźwości są traktowani jak ozdrowieńcy, choć skutki uzależnienia i ryzyko potencjalnych nawrotów choroby utrzymują się przecież do końca życia. Książek o tym, jak przestać pić, jest mnóstwo, można by nimi zapełnić całą księgarnię. Oferta poradnikowa dla tych, którzy dopiero zaczynają trzeźwieć, jest równie bogata. A co z tymi, którzy nie piją pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat? Pustynia, jakby problemy ludzi w wieloletniej trzeźwości były identyczne z problemami tych, którzy nigdy nie przeszli przez piekło uzależnienia. Przecież już sobie poradziliście, dobra robota, nie wiem, jak tego dokonałeś, ale tak trzymaj, bo coś robisz dobrze – tak wygląda ta narracja. A przecież wtedy, po kilku latach bez alkoholu, kiedy mija pierwsze zachłyśnięcie się trzeźwym życiem, robota nad odzyskaniem siebie dopiero się rozpoczyna. Wszystko, co bulgotało pod uzależnieniem i było jego tworzywem i pożywką, cały ten smród i brud wyłażą na wierzch. Zalewają brudnymi falami. I domagają się uwagi, często z mocą nieznoszącą sprzeciwu. Zignorowane, wystawią bezlitośnie wysoki rachunek, a w najlepszym razie nie pozwolą na rozwój i realizowanie własnego potencjału. W najgorszym – potrafią pchnąć z powrotem w odmęty picia lub ćpania.

W czytanym na mitingach AA fragmencie piątego rozdziału tak zwanej Wielkiej Księgi, czyli książki Anonimowi Alkoholicy, znajduje się zdanie, które z reguły umyka uwadze słuchających. Brzmi ono: „AA jest jedynie wytyczną dla ogólnego rozwoju”. Wydaje się banalne i nieistotne, ale to właśnie ono po kilku latach trzeźwienia zaczęło brzmieć w mojej głowie niczym dzwon. Skoro jest „jedynie wytyczną”, czyli kierunkowskazem i początkiem, to co jest dalej? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

W tej książce opisuję historię swojego rozwoju – mojej drogi do zmiany, która nie była spacerkiem po parku, a krętą i wyboistą ścieżką. Przez ostatnie dwadzieścia lat robiłem w życiu wiele rzeczy. Byłem na kilku terapiach, chodziłem na mitingi AA, przerabiałem program dwunastu kroków, wkręciłem się w buddyzm zen, ćwiczyłem sztuki walki, imałem się wielu zawodów, ukończyłem studia psychologiczne i zostałem psychoterapeutą, napisałem kilka powieści. Mam poczucie, że nie zmarnowałem szansy, jaką daje trzeźwość. Jednocześnie wiele razy gubiłem się i błądziłem, szedłem przez życie po omacku, wpadałem w czarną rozpacz, nieraz uginałem się pod ciężarem niepewności, wstydu i poczucia winy. Wciąż szukam drogi i kiedy czasami myślę, że już ją znalazłem, dochodzę do kolejnego skrzyżowania. Tak chyba będzie zawsze.

To książka o trzeźwieniu. Chcę myśleć, że o trzeźwieniu dojrzałym, takim, którego efektem jest wgląd w siebie, satysfakcja z codzienności i szczęśliwe życie. Piszę o mojej drodze, o moim wychodzeniu z nałogu, dlatego tezy zawarte w tej książce są wysoce subiektywne. Nie musicie się ze mną zgadzać, ba, pragnę nawet, żebyście się ze mną nie zgodzili. Nie twierdzę, że trzeźwieję lepiej od kogokolwiek innego, ani że posiadam jakąś niedostępną dla innych wiedzę na temat wychodzenia z uzależnienia, choć przez ostatnie lata kwestia trzeźwości zajmuje w mojej głowie istotne miejsce. Ta książka to zbiór refleksji z dwudziestu lat wolności od alkoholu. Mojej wolności i moich refleksji. Nie będę pisał o piciu, szkoda czasu na pijackie opowieści z alkoholowego frontu. Opowiem Wam o sobie: jak to wszystko się zaczęło, jak wyglądała moja droga i dlaczego warto szukać samego siebie i trzeźwieć świadomie. Swoje historie i wspomnienia będę przeplatał rozważaniami terapeutycznymi, które być może pomogą Tobie, Czytelniku, w znalezieniu lub korekcie Twojej drogi w dojrzałej trzeźwości. W drugiej części tej książki zamieściłem wywiady z osobami, które trzeźwieją od wielu lat i na rozmaite sposoby. Uważam, że wielogłos jest w tym kontekście bardzo ważny. Do dojrzałej i satysfakcjonującej trzeźwości wiedzie bowiem wiele dróg.

W tych piżamach wyglądamy jak wariaci, szczególnie kiedy wyprowadzają nas na papierosa. Normalnie Lot nad kukułczym gniazdem.
— Grzegorz Dziedzic
Niech Ja będzie z Tobą. Przewodnik po dojrzałej trzeźwości
CHCESZ CZYTAĆ DALEJ?
Niech Ja będzie z Tobą. Przewodnik po dojrzałej trzeźwości
Grzegorz Dziedzic
49,90 zł 79,90 zł