Warszawa jest miastem nieoczywistym. Nie podaje się sama na tacy, nie odsłania wszystkich warstw przy pierwszym spotkaniu. Trzeba ją przejść. Krok po kroku. Ulicę po ulicy, podwórko po podwórku. Trzeba pozwolić jej mówić – nie tylko fasadami i osiami urbanistycznymi, ale też tym, co drobne, niepozorne, mijane w biegu: śladami po szyldach, miejscami pamięci, których w Warszawie wiele, rysami na murach, światłem odbitym w oknie kamienicy, której prawie nikt już nie pamięta z imienia.
Ten przewodnik powstał właśnie z takiego chodzenia po mieście. Często bez celu, chyba że za cel uznamy zgubienie się i poszukiwanie detali. Powstał też z patrzenia w górę i zaglądania w bramy. Z rozmów – tych zasłyszanych i tych prowadzonych. Z zachwytów, zdziwień i z tego charakterystycznego warszawskiego „o, nie miałem o tym pojęcia!”. Z potrzeby opowiedzenia miasta tak, jak się je naprawdę doświadcza: nie według spisu zabytków, lecz według rytmu kroków.
Warszawa jest tu pokazana w przekroju. Od reprezentacyjnych alej po miejsca, które zniknęły, ale wciąż rezonują w tkance miasta. Od modernistycznych ikon po industrialne zaułki. Od znanych przestrzeni po te, które mijamy codziennie, nie wiedząc, że kryją historię niemal filmową. Każda trasa to osobna opowieść, ale wszystkie łączy jedno: prowadzą przez miasto żywe, nieoczywiste, pełne warstw.
Nie znajdziesz tu suchego katalogu obiektów. Naszą ambicją nie było też opisanie całego miasta. Skupiliśmy się na trasach, które lubimy i którymi warto się podzielić, oraz na miejscach, o których opowiadamy podczas naszych spacerów. Na kartach tej książki znajdziesz zaproszenie na taki spacer, jakbyśmy szli razem. Z podpowiedziami, gdzie spojrzeć, z sugestią, by wejść w na pozór zwyczajne miejsce. Bo w Warszawie najciekawsze często kryje się właśnie tam, gdzie nikt nie zagląda.
Ten przewodnik przeznaczony jest dla tych, którzy chcą zobaczyć więcej. Dla tych, którzy mieszkają tu od zawsze, i dla tych, którzy dopiero próbują zrozumieć, o co w tej Warszawie chodzi.
Jeśli więc jesteś gotów odkrywać stolicę PoWarszawsku, ruszajmy! Czeka nas wspaniała przygoda!
ALEJE JEROZOLIMSKIE
Zanim wyruszysz w tę trasę, wiedz jedno – Aleje Jerozolimskie nie są zwykłą arterią. To jeden z najdłuższych szlaków współczesnej Warszawy i nie lada gratka dla miłośników architektury, historii i miejskich transformacji.
Aleje ciągną się aż przez cztery dzielnice: Śródmieście, Ochotę, Włochy i Ursus, od Wisły aż po zachodnie obrzeża miasta. Nazwę zawdzięczają dawnej żydowskiej osadzie Nowa Jerozolima, która między 1774 a 1776 rokiem istniała gdzieś pomiędzy Placem Zawiszy a ulicą Kaliską i na tyle zapadła w pamięci, że drogę prowadzącą z rejonów Wisły przy dzisiejszym Moście Poniatowskiego w kierunku Ochoty postanowiono nazwać najpierw Drogą, potem Aleją Jerozolimską, z czasem nadając formę mnogą. Nawiązaniem do Jerozolimy jest również sztuczna palma znajdująca się na przecięciu Alej Jerozolimskich i Nowego Światu; co ciekawe, pierwotny projekt zakładał ustawienie całego szpaleru palm wzdłuż Alej.
W I połowie XIX stulecia Aleje i okolica zaczęły wchodzić na drogę modernizacji. Trzeba pamiętać, że wielki wpływ na tę część Śródmieścia miało wybudowanie sieci kolejowej. Natomiast w II połowie tego samego stulecia, wraz z ogólnym dynamicznym rozwojem Warszawy, Aleje przekształciły się w prestiżową arterię komunikacyjną i handlową, przy której powstawały okazałe kamienice czynszowe i gmachy użyteczności publicznej. Duże piętno na Alejach odcisnęły działania wojenne z czasu II wojny światowej. Nie uniknęły one zniszczeń, tak samo jak wiele innych rejonów miasta. W latach 50. i 60. XX wieku odbudowano je jako szeroką, nowoczesną magistralę, która stała się niejako osią rozwoju stolicy. Dziś Aleje Jerozolimskie to tętniąca życiem arteria łącząca Śródmieście z dzielnicami zachodnimi, przy której mieszczą się biurowce, centra handlowe, hotele i najważniejsze węzły komunikacyjne miasta. Spacer po nich pozwoli odkryć zarówno historyczne ślady dawnych Alej, jak i ich współczesne oblicze jako symbolu warszawskiej dynamiki i nieustannej przemiany.
ALEJE JEROZOLIMSKIE 3
MUZEUM NARODOWE Zanim powstało Muzeum Narodowe w Warszawie, w 1862 roku powołano Muzeum Sztuk Pięknych funkcjonujące początkowo w jednym budynku ze Szkołą Sztuk Pięknych. Przez kolejne dekady instytucja aż 26 razy zmieniała siedzibę! W 1872 roku przeniesiono ją do obszerniejszego Pałacu Paca, lecz już w 1875 roku straciła te pomieszczenia, co zmusiło muzeum do przekazania części zbiorów. W 1916 roku muzeumprzejęło miasto Warszawa, zmieniając nazwę najpierw na Muzeum Narodowe m.st. Warszawy, a dwa lata później już docelowo na Muzeum Narodowe. Zbiory przekazano do kamienicy przy ulicy Podwale 15. Monumentalny modernistyczny gmach przy obecnych Alejach Jerozolimskich, zaprojektowany przez Tadeusza Tołwińskiego i Antoniego Dygata, budowano z przerwami od 1927 do 1938 roku, a jego uroczyste otwarcie nastąpiło 18 czerwca 1938 roku.
We wrześniu 1939 roku gmach doznał pierwszych zniszczeń. Oddzielną historią wartą poznania jest wkład polskich naukowców, którzy ogromnym wysiłkiem ratowali zbiory muzealne (również z Zamku Królewskiego i Łazienek Królewskich). Dokonywali również spisów inwentarzowych, aby wiedzieć, co zostało zniszczone lub skradzione, by móc to odrestaurować lub odzyskać po wojnie. Niemcy w czasie okupacji zmienili nazwę muzeum na Museum der Stadt Warschau. Gmach ucierpiał również w 1944 roku.
Tuż po wojnie, bowiem już w 1945 roku, Muzeum Narodowe uznano za centralną muzealną instytucję państwową i rozpoczęto akcje rewindykacji zbiorów. Nieustanne powiększanie kolekcji wymusiło rozbudowę gmachu, która nastąpiła w latach 1964–1972, za co odpowiadali Karol Golawski i Stefan Koziński.
Dziś muzeum prezentuje imponujące zbiory, w tym m.in. Galerię Malarstwa Polskiego, obejmującą 400 obrazów z XVI–XX wieku oraz ponad 1000 miniatur portretowych powstałych od połowy XVIII do początku XX wieku. W zbiorach muzeum znajduje się także unikalna Galeria Faras, która prezentuje jedną z najważniejszych na świecie kolekcji sztuki chrześcijańskiej Nubii, w tym monumentalne freski z katedry w Faras datowane na VIII–XIV wiek. Muzeum dysponuje również rozległymi zbiorami sztuki starożytnej, która obejmuje zabytki egipskie, greckie i rzymskie. Obejrzeć można tu także imponującą kolekcję malarstwa europejskiego z dziełami mistrzów włoskich, niderlandzkich i francuskich. Wśród najcenniejszych eksponatów znajdują się dzieła Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Jacka Malczewskiego oraz sztuka użytkowa i rzemiosło artystyczne z różnych epok, co czyni muzeum jedną z najważniejszych instytucji kultury i sztuki w Polsce, z kolekcją obejmującą ponad 830 tysięcy obiektów. Ciekawostką jest fakt, że przez 90 lat (1933–2023) wschodnią część gmachu zajmowało Muzeum Wojska Polskiego, które przeniosło się na żoliborską Cytadelę.
Obok Muzeum Narodowego na trasie spaceru mieści się monumentalny „Dom Partii”. Informacje o nim znajdziesz w spacerze „Socrealizm”. Zajrzyj tam, by dowiedzieć się więcej.
Spoglądając na drugą stronę Alej, zobaczysz dwie kultowe dla części mieszkańców Warszawy miejscówki – Sogo oraz Luzztro. To pierwsze miejsce to nic innego jak klub nocny dla dorosłych, ale bardziej niż taniec na rurze dziś interesuje nas to, że jego wnętrza zagrały w kultowym już, mocno warszawskim serialu, jakim jest Ślepnąc od świateł na podstawie książki Jakuba Żulczyka pod tym samym tytułem.
Drugie miejsce, czyli Luzztro, to legendarny warszawski klub znany z niepowtarzalnego klimatu, muzyki techno i imprez trwających do białego rana. Od lat przyciąga tłumy, budując reputację miejsca bezkompromisowego i owianego miejską legendą.
Jeśli stoisz twarzą do Muzeum Narodowego, idź w prawo i dojdź pod Pomnik Charles’a de Gaulle’a.
Ten przewodnik powstał właśnie z takiego chodzenia po mieście. Często bez celu, chyba że za cel uznamy zgubienie się i poszukiwanie detali.
Chcesz czytać dalej?
Zapisz się do newslettera Newhomers i odbieraj fragmenty książek, premiery i najciekawsze treści prosto na maila.
ALEJE JEROZOLIMSKIE 7
GMACH BGK Monumentalny gmach Banku Gospodarstwa Krajowego przy Alejach Jerozolimskich 7 powstał w latach 1928–1931. Do konkursu zgłoszono 26 projektów, a jego zwycięzcą został Rudolf Świerczyński. Budynek miał pierwotnie pomieścić nie tylko bank, ale również Ministerstwo Robót Publicznych, które jednak jeszcze przed rozpoczęciem budowy zdecydowało się na własną siedzibę przy ulicy Chałubińskiego. Warto spojrzeć na bryłę gmachu, która została zaprojektowana w sposób uskokowo piętrowy – z jednej strony ma siedem kondygnacji, a z drugiej jedynie pięć, co nadaje jej dynamiczny charakter.
Fasada budynku charakteryzuje się rytmicznym podziałem okien i wyważonymi proporcjami, jakże typowymi dla międzywojennej architektury bankowej, która miała wzbudzać zaufanie i stabilność. Wnętrza zaprojektowano z myślą o funkcjonalności i reprezentacyjności, co było typowe dla budynków instytucji państwowych tamtego okresu.
Budynek przetrwał II wojnę światową, prawdopodobnie dlatego, że w czasie Powstania Warszawskiego upodobali sobie go stacjonujący w nim Niemcy, którzy wycofując się z Warszawy, wywieźli wyposażenie wnętrz oraz 30 milionów złotych znajdujących się w skarbcu. Po wojnie, w latach 1949–1956, gmach rozbudowano według projektu Hipolita Rutkowskiego, dodając skrzydła od strony ulic Mysiej i Brackiej, w stylu dopasowanym do oryginalnej części. Budynek został wpisany do rejestru zabytków w 1965 roku i służy instytucji po dziś dzień.
Idź dalej chodnikiem po lewej stronie Alej Jerozolimskich. Trzymaj się tej strony już do końca spaceru. Dochodząc do skrzyżowania z ulicą Kruczą, spójrz na drugą stronę ulicy.
ULICA KRUCZA 50
Centralny Dom Towarowy, znany również pod skrótową nazwą „Cedet”, ale przede wszystkim jako „Smyk”, został zaprojektowany w latach 1947–1948 przez architektów Zbigniewa Ihnatowicza i Jerzego Romańskiego, a oddany do użytku 22 lipca 1951 roku. Budynek ten był pierwszym powojennym gmachem w Polsce, który w pełni realizował pięć zasad architektury nowoczesnej Le Corbusiera, z całkowicie przeszklonymi elewacjami i konstrukcją na żelbetowych słupach (pilotis).
CDT zaprojektowano jeszcze przed wprowadzeniem doktryny realizmu socjalistycznego w czerwcu 1949 roku, przez co po ukończeniu spotkał się z ostrą krytyką władz, które zarzucały mu „ideologicznie obcą” formę. Od strony Alej Jerozolimskich widoczny był efektowny neon obrazujący serpentynę ze strzałką wraz z pionowymi literami „CDT”. Od kwietnia 1952 roku goście mogli korzystać z Restauracji Stolica, mieszczącej się w górnej partii budynku, która szybko stała się jednym z najpopularniejszych lokali gastronomicznych w mieście. Nowością techniczną były zainstalowane w budynku ruchome schody – drugie tego typu urządzenie w powojennej Warszawie (pierwsze oddano do użytku wraz z budową trasy W-Z), które wzbudzały ogromne zainteresowanie mieszkańców. Na antresoli znajdował się taras z popularną kawiarnią oferującą widok na Aleje Jerozolimskie, a na płaskim dachu organizowano pokazy mody, co czyniło CDT centrum nie tylko handlu, ale i miejskiej kultury. W 1971 roku w budynku umieszczono Centralny Dom Dziecka, przeniesiony z Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, i właśnie od tego momentu CDT okrzyknięto „Smykiem”, który to stał się wśród Warszawiaków najpopularniejszym sklepem z zabawkami. To był istny raj dla dzieci: każde piętro miało swoje przeznaczenie (jak w dawnym Domu Braci Jabłkowskich) – jedno dla chłopców, inne dla dziewczynek, jeszcze inne dla starszych.
W 2006 roku główna bryła budynku, widoczna od strony Alej Jerozolimskich, została wpisana do rejestru zabytków jako wybitne dzieło funkcjonalizmu w polskiej architekturze XX wieku.
Idź dalej w stronę Ronda Dmowskiego. To dziś ścisłe centrum miasta. Stań w okolicy przystanku autobusowego i rozejrzyj się po okolicy.
RONDO DMOWSKIEGO
Rondo Dmowskiego to jedno z najbardziej symbolicznych miejsc współczesnej Warszawy, które przez wieki przechodziło dramatyczne transformacje. W XIX wieku w tym właśnie miejscu, u zbiegu Alej Jerozolimskich i ulicy Marszałkowskiej, stanął pierwszy dworzec kolejowy w stolicy – monumentalny Dworzec Wiedeński, zaprojektowany przez Henryka Marconiego i otwarty 14 czerwca 1845 roku. Budowla ta była początkiem nowej ery dla Warszawy, łącząc miasto z Grodziskiem (jeszcze zanim otrzymał drugą część nazwy – Mazowiecki), a później z Krakowem i Wiedniem poprzez Kolej Warszawsko-Wiedeńską. Okolica dworca szybko się rozwijała. Naprzeciwko niego, w latach 1909–1913, wybudowano elegancki Hotel Polonia Palace według projektu Juliusza Nagórskiego w stylu paryskiej École des Beaux-Arts, który miał obsługiwać podróżnych. Po wojnie większość przedwojennej zabudowy leżała w gruzach, a sam Dworzec Wiedeński został zastąpiony nowym Dworcem Głównym, który Niemcy wysadzili w styczniu 1945 roku.
W latach 60. XX wieku rozpoczęła się budowa monumentalnej Ściany Wschodniej – zespołu architektonicznego, który miał stworzyć nowoczesną pierzeję ulicy Marszałkowskiej w harmonii z Pałacem Kultury i Nauki. Jednym z najcharakterystyczniejszych budynków tego okresu jest Rotunda PKO, oddana do użytku w 1966 roku według projektu Jerzego Jakubowicza, ze stalową konstrukcją autorstwa Stanisława Więcka i Włodzimierza Wojnowskiego. Przezroczyste szklane ściany i charakterystyczny ząbkowany dach, przezwany „czapką generalską”, uczyniły z Rotundy symbol nowoczesnej architektury. W 1979 roku w Rotundzie PKO doszło do wybuchu gazu ziemnego, w wyniku którego zginęło aż 49 osób, a 77 zostało rannych. W tym samym roku, na skos od Rotundy PKO, ukończono postmodernistyczny, charakterystyczny pawilon Cepelii według projektu Zygmunta Stępińskiego, którego elewację pokryto turkusowymi ceramicznymi kafelkami z unikalnymi geometrycznymi wzorami.
Za twoimi plecami (jeśli stoisz przy przystanku autobusowym) powinien znajdować się wysoki hotel. W 1974 roku przy Marszałkowskiej 94/98 otwarto Hotel Forum – drugi najwyższy budynek powojennej Warszawy, oferujący aż 752 pokoje rozlokowane na 33 piętrach. Hotel powstał w ekspresowym tempie, bo zaledwie w dwa lata i był powiewem zachodniego luksusu z rezerwacjami obsługiwanymi przez komputerowy system w Nowym Jorku. Od 2002 roku hotel działa jako Novotel Warszawa Centrum. Dziś Rondo Dmowskiego łączy epoki. Kontrasty w architekturze są widoczne gołym okiem. Przedwojenny Hotel Polonia sąsiaduje z powojennym modernizmem, tworząc unikalną mozaikę stylów. Pawilon Cepelii, po gruntownej renowacji, odzyskał dawny blask i został nagrodzony w konkursie „Drugie życie budynków”; obecnie mieści się w nim salon sieci Empik.
Przejdź na drugą stronę ulicy Marszałkowskiej, będziesz mógł podejść zarówno pod Cepelię, jak i pod Hotel Polonia Palace. Kieruj się w stronę ulicy Emilii Plater. Po drodze odszukaj adres Aleje Jerozolim skie 51 i wejdź w podwórko. Znajduje się tam unikatowy Fotoplastikon Warszawski.
SKRZYŻOWANIE ULICY EMILII PLATER I ALEJ JEROZOLIMSKICH
Stojąc na rogu ulicy Emilii Plater i Alej Jerozolimskich, po lewej stronie masz wysoki hotel, dziś jest to Warsaw Presidential Hotel, który do 2024 roku funkcjonował pod nazwą Hotel Marriott, który przez dokładnie 25 lat swojego istnienia dorobił się miana kultowego warszawskiego hotelu. W momencie, gdy powstawał, był jednym z pierwszych pięciogwiazdkowych hoteli w Polsce, gdzie mieściło się kasyno i sklep Pewex. Znany jest z tego, że lubią się w nim zatrzymywać zagraniczni goście, z prezydentami Stanów Zjednoczonych na czele.
Po drugiej stronie Alej Jerozolimskich od 1975 roku stoi ikona polskiego późnego modernizmu i jedno z najbardziej znanych miejsc w historii polskiej kolei, czyli Dworzec Centralny. Powstał w miejscu naznaczonym burzliwą historią. Po II wojnie światowej teren ten uporządkowano dopiero w 1952 roku podczas budowy Pałacu Kultury i Nauki, przykrywając dawne fundamenty kamienic betonowymi płytami i trawnikami. W latach 50. funkcjonowała tu prowizoryczna drewniana stacja obsługująca pasażerów, zanim podjęto decyzję o budowie nowoczesnego dworca dalekobieżnego. Budowę rozpoczęto we wrześniu 1972 roku od skromnych dwóch koparek i zaledwie 23 robotników, by na koniec zaangażować ok. 2000 ludzi i 26 przedsiębiorstw państwowych.
Autorem projektu byli Arseniusz Romanowicz wraz z Piotrem Szymaniakiem – ten sam duet, który stworzył Dworzec Wschodni oraz wiele warszawskich przystanków kolejowych. Centralny to prawdziwa ikona polskiego modernizmu, która zachwyca ekspresyjną bryłą ze słynnym, daleko wysuniętym dachem wspartym na potężnych żelbetonowych słupach. Jego charakterystyczny kształt przypominający wiatę jest na tyle rozpoznawalny, że nie można go pomylić z żadnym innym budynkiem w Warszawie. Dworzec zdobył prestiżowy tytuł Mistera Warszawy w 1975 roku, konkursu, w którym nagradzano najlepsze budynki stolicy w czasach PRL-u.
Oficjalne otwarcie Dworca Centralnego odbyło się 5 grudnia 1975 roku z wielką pompą, w obecności Edwarda Gierka i najważniejszych przedstawicieli władz PRL-u. Inwestycję przyspieszono o niemal połowę planowanego czasu, aby zdążyć na VII Zjazd PZPR, na który zaproszono delegacje z Bloku Wschodniego. Jednym z pierwszych pasażerów, którzy wysiedli na nowym peronie, był Leonid Breżniew, sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Dworzec został okrzyknięty „najnowocześniejszym dworcem w Europie” i był pierwszym w Polsce klimatyzowanym oraz monitorowanym miejscem publicznym.
Pod efektowną naziemną wiatą kryją się poczekalnie i lokale usługowe, ale prawdziwe serce dworca bije pod ziemią – tam znajdują się cztery perony obsługujące rocznie kilkanaście milionów podróżnych. Budowa była ogromnym wyzwaniem logistycznym, gdyż prowadzono ją w ścisłym centrum miasta przy nieustannym ruchu kolejowym na pobliskim dworcu tymczasowym.
Dworzec miał swoje wzloty i upadki. W latach 90. i pierwszej dekadzie XX wieku był miejscem, w które udawano się raczej wyłącznie z przymusu – setki bezdomnych, narkomanów i tych, którzy uciekli z domów, mnóstwo walających się strzykawek i wszechobecny smród nie zachęcały do odwiedzin. Ja (Łukasz) bywałem tam w tym czasie bardzo często ze względu na to, że mój dziadek prowadził w podziemiach dworca sklep pod nazwą „Pierwszy” (dość duża drogeria) i jednym z moich ulubionych zajęć było szwendanie się po podziemnych korytarzach, udając, że idę do toalety. Brałem plastikowy żeton, który trzeba było wymienić wtedy u tzw. babci klozetowej, i znikałem, po drodze pakując żeton do jakiegoś kosza na śmieci. Ciekawa przygoda dla dziesięciolatka, który zastanawiał się wtedy, dlaczego akurat na dworcu jest tylu chorych ludzi i że na pewno w okolicy jest jakiś szpital, bo tyle strzykawek wala się po podłodze.
Pół wieku po otwarciu Dworzec Centralny już jest na szczęście jedną z wizytówek Warszawy i prawdziwą „perłą na szynach” polskiej stolicy. W 2019 roku Dworzec otrzymał imię Stanisława Moniuszki oraz został wpisany do rejestru zabytków.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na małą czerwoną budkę z napisem „Lussi” – to legendarne warszawskie zapiekanki. Zawsze powtarzam (Łukasz), że kto nie jadł zapiekanki u Lussi w weekend o czwartej nad ranem, ten nie zna życia. No może nie życia, ale takiej prawdziwej Warszawy na pewno, bo można tam spotkać pełen przekrój klienteli i posłuchać rozmów, których nigdzie indziej nie usłyszymy.
Spróbuj koniecznie zapiekanki PoWarszawsku!
Ruszaj dalej w tym samym kierunku, przejdź na drugą stronę ulicy Chałubińskiego i idź dalej prosto. Dojdź do większego skrzyżowania i skręć w lewo. Przejdź się po ciekawym Placu Starynkiewicza
i stań mniej więcej na jego środku, rozglądając się wokół siebie.
PLAC STARYNKIEWICZA
Plac Starynkiewicza to bardzo ciekawe miejsce na mapie Warszawy, łączące w sobie historię medycyny, architektury i komunalnych osiągnięć miasta. Wytyczono go w 1893 roku, zaledwie rok po zakończeniu kadencji Sokratesa Starynkiewicza, wybitnego prezydenta stolicy, którego nazwisko nosi do dziś. Sokrates Starynkiewicz, rosyjski generał, pełnił funkcję prezydenta Warszawy w latach 1875–1892 i całkowicie odmienił oblicze miasta. Jego największym osiągnięciem była budowa nowoczesnej sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, która funkcjonuje w Warszawie do dziś i uratowała mieszkańców od regularnych epidemii. Warszawiacy zawdzięczają mu także stworzenie publicznego transportu miejskiego, budowę gazowni na Woli oraz wytyczenie Parku Ujazdowskiego. W trakcie jego siedemnastoletnich rządów w stolicy wzniesiono 785 murowanych budynków, a dochody miasta podwoiły się i to bez podnoszenia podatków.
Najciekawszym obiektem przy placu jest gmach Dyrekcji Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji pod numerem 5, wzniesiony w latach 1928–1930. Budynek miał interesującą i dramatyczną historię – pierwotnie projektowany przez Stefana Szyllera w stylu klasycyzmu akademickiego, po katastrofie budowlanej spowodowanej błędami konstrukcyjnymi został dokończony przez Romualda Millera w stylu modernistycznym. Po wschodniej stronie placu dominuje Szpital Dzieciątka Jezus z 1902 roku z przylegającym doń Kościołem Dzieciątka Jezus. Pod numerem 7 stoi budynek z 1936 roku zaprojektowany przez Władysława Borawskiego, który pierwotnie służył jako Dom Turystyczny dla odwiedzających stolicę wycieczek szkolnych. Po wojnie w tym samym gmachu mieściły się redakcje najważniejszych polskich gazet, w tym „Trybuny Ludu” i późniejszej „Rzeczpospolitej”. Plac stanowi więc swoiste miejsce pamięci o człowieku, który sprawił, że Warszawa przekształciła się z prowincjonalnego miasta w nowoczesną europejską metropolię.
Wróć w Aleje Jerozolimskie, nie przechodź jednak na drugą ich stronę, skręć w lewo, aż dojdziesz do ronda. To ostatnie już miejsce na trasie spaceru. Stań w miejscu, w którym będziesz miał dobry widok na okolicę, i się rozejrzyj.
PLAC ZAWISZY
Plac Zawiszy położony jest na granicy Śródmieścia, Ochoty i Woli. Nosi imię Artura Zawiszy – kapitana wojsk powstańczych straconego w tym miejscu 27 listopada 1833 roku. Patriota walczący w Powstaniu Listopadowym odznaczył się w bitwach pod Olszynką Grochowską i Ostrołęką, za co otrzymał order Virtuti Militari, a po powrocie z emigracji francuskiej dołączył do partyzantki Zaliwskiego, co ostatecznie przypłacił życiem. Ciekawostką jest, że 7 września 1831 roku, podczas Powstania Listopadowego, stoczono tu bitwę z wojskami rosyjskimi pod dowództwem feldmarszałka Iwana Paskiewicza, zanim plac stał się miejscem egzekucji. Nazwa placu została oficjalnie nadana dopiero w czerwcu 1929 roku, upamiętniając miejsce, które przez dziesięciolecia po powstaniu służyło jako miejsce straceń politycznych skazańców.
Historia placu sięga jeszcze dalej. W 1818 roku wzniesiono tu dwa klasycystyczne pawilony rogatkowe zwane Jerozolimskimi, zaprojektowane przez Jakuba Kubickiego, który był jednym z najwybitniejszych architektów warszawskich początku XIX wieku. Te eleganckie budynki przetrwały ponad sto lat, dopóki Niemcy nie rozebrali ich w 1942 roku podczas okupacji. Dziś przy placu dominuje charakterystyczna bryła Hotelu Radisson Blu Sobieski, wybudowanego w latach 1990–1992 według projektu Wolfganga Triessinga oraz Macieja Nowickiego. Tuż obok wznosi się ukończony w 1999 roku studwunastometrowy Atlas Tower przy Alejach Jerozolimskich 123. Plac pełni dziś przede wszystkim funkcję węzła komunikacyjnego – w latach 1962–1963 przekształcono go w rondo, które stało się jednym z najważniejszych punktów przesiadkowych w mieście. Warto również przejść przez ulicę i zobaczyć bardzo ciekawy dworzec PKP Warszawa Ochota. W tym miejscu spacer się kończy, kolejne kilka kilometrów to przede wszystkim wyjazdowy węzeł komunikacyjny, o czym dalej.
ZA PLACEM ZAWISZY
Za Placem Zawiszy Aleje Jerozolimskie zmieniają swój charakter z miejskiej arterii w szeroką trasę wylotową prowadzącą w kierunku południowo-zachodnim. Odcinek między Placem Zawiszy a ulicą Bitwy Warszawskiej 1920 roku (dawniej Wery Kostrzewy) został oddany do użytku dopiero w 1971 roku, co czyni go stosunkowo młodą częścią tej historycznej ulicy. Warto pamiętać o zrewitalizowanym dworcu Warszawa Zachodnia, który już w czasie II wojny światowej stanowił ważny węzeł komunikacyjny, szczególnie w okresie wyjścia z miasta ludności cywilnej po Powstaniu Warszawskim do obozu Dulag 121 w Pruszkowie. Od Ronda Zesłańców Syberyjskich do ulicy Łopuszańskiej Aleje stanowią fragment Obwodnicy Etapowej Warszawy oraz strategicznej drogi krajowej nr 7 i trasy europejskiej E77, będącej ważnym szlakiem prowadzącym na południe Polski. W latach 60. i 70. XX wieku przez ten obszar przebiegały nawet drogi międzynarodowe E7 i E82, co podkreśla znaczenie tej trasy jako głównego wyjazdu z Warszawy. Współczesny układ komunikacyjny tego odcinka powstał w efekcie powojennej przebudowy miasta, gdy zdecydowano się na utworzenie szerokiej, wielopasmowej trasy, zupełnie odmiennej od przedwojennego charakteru Alej.