FRAGMENT KSIĄŻKI

Po co ci złość? Rozmowa z trudną emocją

Oliwia Ziębińska 7 MIN CZYTANIA

Rozmowa z trudną emocją

Ja

Widziałaś to?! Zrobił to specjalnie! Już czuję, jak mi rośnie ciśnienie...

Złość

Czekaj, masz pewność, że to o Tobie?

Ja

Nie broń go. Przecież to przez niego się teraz wściekam.

Złość

Okej, nie zachował się dobrze, ale sprawdź na wszelki wypadek, w jaki sposób o tym myślisz, bo może przypisujesz temu za dużo znaczeń.

Napisz wiadomość…

Tak jakby cała wiedza i mądrość były zawarte w naszych umysłach, toteż kiedy uczymy się czegoś nowego, w rzeczywistości tylko odkrywamy coś, co zawsze w nas istniało.

M. Scott Peck, Droga rzadziej przemierzana

Żadne dziecko nie rodzi się wkurwione. Małe dziecko krzyczy, gdy czegoś potrzebuje. Ma mokro, a potrzebuje mieć sucho, jest głodne, a chce być najedzone. Świat dziecka to świat prostych potrzeb: jeść, pić, spać, mieć sucho. Małe dziecko ma z nimi bezpośredni kontakt. Wiele lat później dorosłe już dziecko również chce krzyczeć. Tylko że nie ma do kogo. Nie wie, czego potrzebuje, nie wie, o jakich potrzebach mówi jego dorosła złość. Więc obwinia innych. Używa złości jako wymówki na brak kontroli – zamiast zatrzymać się i sprawdzić, co się w nim dzieje, przerzuca odpowiedzialność na innych. Obarcza innych winą: „ojciec mnie wkurza”, „żona jest irytująca”, „szef mnie drażni”. Jednak prawda jest inna: To nie świat cię złości, to ty się złościsz na świat.

Fundamentalna prawda o naturze złości

Konstruujesz złość w odpowiedzi na to, co interpretujesz jako zagrożenie. Uświadomienie sobie tego mechanizmu może zrewolucjonizować twoje myślenie, może zmienić przyszłą wersję ciebie. Przestaniesz być bezradną ofiarą „złych” emocji i zaczniesz ich świadomie używać. To nie znaczy, że inni nie bywają wkurwiający. Bywają, ty też bywasz. Każdy z nas kogoś irytuje. A jednak proces złoszczenia odbywa się głównie w tobie. Mówi się, że złość niszczy relacje, ale czy to naprawdę złość? Może chodzi o sposób, w jaki z niej korzystamy? Przy pomocy młotka można zarówno zrobić stół, jak i go połamać. Złość potrafi budować, trzeba tylko się nauczyć jej używać.

Złość jest jedną z najbardziej pierwotnych emocji. Towarzyszyła ludziom od początku – zanim pojawiły się słowa, normy i wychowanie. Nie spada na nas z nieba. Wyrasta z tego, co nasze ciało i psychika rozpoznają jako zagrożenie, stratę albo naruszenie. Choć wydaje się chaotyczna, ma głęboki sens. Budzi nas, gdy zagrożone jest coś cennego: nasze granice, potrzeby, wartości.

Dlaczego nasze relacje ze złością tak bardzo psują się już od momentu narodzin? Uczymy się takiej złości, jaką modeluje otoczenie. Większość ludzi zachowuje się wobec niej jak właściciel psa trzymanego na łańcuchu – właściciel chce, żeby pies szczekał, ostrzegał, ochraniał, ale nie ma dla niego żadnej wdzięczności. Z czasem pies staje się coraz bardziej sfrustrowany. Ujada, bo tego chciał właściciel, a jednocześnie jest karcony za ujadanie. Złość jest zdezorientowana, pogubiona, szuka akceptacji, a dostaje kopy. Nikt długo nie wytrzyma bez choćby minimum zrozumienia. Taka sfrustrowana, spuszczona z łańcucha złość może rzucić się na właściciela lub na pierwszą lepszą napotkaną osobę.

Pierwszym pytaniem, jakie możesz sobie zadać, jest pytanie o naturę twojej złości. Nie musisz odpowiadać natychmiast, możesz się po prostu nad tym zastanowić. Kto pierwszy pokazał ci, że złość to coś niebezpiecznego? Jak traktowali złość twoi najbliżsi? Uciszano cię? A może odpowiedzią na twój krzyk był krzyk kogoś innego? Kiedy złość pojawia się w tobie najczęściej? Jak ją okazujesz? Czy w ogóle? Może chowasz ją jak wstydliwy sekret? A może robisz coś pomiędzy – trochę okazujesz, trochę nie, na przykład robiąc złośliwe uwagi, które brzmią jak żarty, ale w rzeczywistości są małymi aktami zemsty? Może stosujesz przemoc wobec siebie lub innych? Kiedy ostatnio pojawiła się w tobie złość? Co się wtedy stało? Przypomnij sobie tę scenę, jakbyś oglądał/a film. Nie oceniaj, po prostu obserwuj. To może być szansa na uzdrowienie nie tylko swojego życia, ale także życia przyszłych pokoleń. Prawdziwym wyzwaniem nie jest pozbycie się złości, ale nauczenie się jej języka. Zamiast pytać, jak się jej pozbyć, zastanów się o czym złość do ciebie mówi.

Trzy poziomy działania złości

Strażniczka tego, co materialne Według psychologii ewolucyjnej złość chroniła to, co niezbędne do przetrwania. Ktoś próbuje zabrać jedzenie? W środku włącza się alarm: „Uwaga, coś cennego jest zagrożone”. Setki tysięcy lat temu życie koncentrowało się na kilku elementach: poszukiwaniu jedzenia i bezpiecznego terytorium oraz na podtrzymywaniu ognia. Znasz film Walka o ogień? Grupa neandertalczyków traci jedyne źródło płomienia, święty ogień, który chroniła od pokoleń. Musi wyruszyć w niebezpieczną podróż, by zdobyć go na nowo. Jego utrata uruchamia pierwotny lęk

– bez ognia nie da się przecież przeżyć (jest zimno, a dookoła czyhają drapieżniki). Jednak złość nadaje lękowi kierunek. Lęk mówi: „Jesteśmy zagrożeni”, złość odpowiada: „Działamy”. Bohaterowie walczą z dzikimi zwierzętami, z pogodą, z innymi plemionami. Złość nie jest tu destrukcyjna – jest paliwem do ochrony życia.

Twoja dzisiejsza złość działa według tego samego schematu. Gdy ktoś „kradnie” ci miejsce parkingowe, twoje ciało reaguje tak, jakby kradł ci jedzenie: puls przyspiesza, mięśnie napinają się, są gotowe do walki. Mechanizm obrony zasobów pozostał ten sam, zmienił się tylko rodzaj tego, co traktujemy jako niezbędne do przetrwania. To może być miejsce w kolejce, konto bankowe, mieszkanie.

Strażniczka tego, co niematerialne Największa zmiana nastąpiła, gdy złość zaczęła chronić to, czego nie można dotknąć: szacunek, pozycję, poczucie wartości. Twoja złość reaguje z tą samą intensywnością na złodzieja, który kradnie twój portfel, i na szefa, który kradnie zasługi za projekt. Zarówno złodziej, jak i szef przekraczają granice twojego terytorium. Tyle że terytorium to nie kawałek ziemi, ale twoja pozycja w pracy, szacunek w rodzinie czy nawet pozycja w mediach społecznościowych. To psychiczna i społeczna przestrzeń, w której czujesz się bezpiecznie. Kiedy ktoś narusza jej granice, pojawia się złość, by je chronić.

Strażniczka relacji Złość to nie tylko twoja prywatna sprawa, to jeden z najstarszych sposobów na utrzymywanie porządku społecznego Wyobraź sobie: Twój najlepszy przyjaciel obiecał ci pomóc w przeprowadzce, ale w ostatniej chwili odwołuje spotkanie. Złość to naturalna reakcja na złamanie niepisanej umowy: „obiecałeś, więc dotrzymaj słowa”. Złość pilnuje, żeby wszyscy grali uczciwie. Ludzie przeżywają razem w grupie tylko dlatego, że istnieją pewne reguły. Nie okradaj, nie kłam, dotrzymuj słowa. Dawniej grupy, które te zasady respektowały, miały większe szanse na przetrwanie. Dziś też, gdy ktoś nie gra fair – oszukuje, wykorzystuje, łamie umowy – czujesz złość, bo twój mózg wykrywa naruszenie podstawowych reguł wspólnego życia. To dlatego tak się złościsz, kiedy ktoś fauluje w meczu piłki nożnej. Odzywa się w tobie strażniczka norm tej konkretnej grupy zwanej drużyną piłkarską.

Żadne dziecko nie rodzi się wkurwione. Małe dziecko krzyczy, gdy czegoś potrzebuje. Ma mokro, a potrzebuje mieć sucho, jest głodne, a chce być najedzone.
— Oliwia Ziębińska
Po co ci złość? Rozmowa z trudną emocją
CHCESZ CZYTAĆ DALEJ?
Po co ci złość? Rozmowa z trudną emocją
Oliwia Ziębińska
49,90 zł 69,90 zł