FRAGMENT KSIĄŻKI

Toksyczna matka

Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska 6 MIN CZYTANIA

Macierzyństwo

Irena A. Stanisławska: Słuchając historii moich rozmówców i opracowując je, w głowie miałam jedno pytanie: „Kobieto, dlaczego zdecydowałaś się na dziecko?!".

Robert Rutkowski: Czasami takie pytanie pada w moim gabinecie. Z pozycji biologii odpowiedź jest prosta – tak działa instynkt macierzyński. Instynkt uruchamia się już wtedy, kiedy kobiety jeszcze nie myślą o dzieciach. Mają po piętnaście, siedemnaście lat, przeżywają burzę hormonalną i chociaż kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy, ich biologia i psychika przygotowują się do tego, by zostały matkami – choć właśnie wtedy swoich matek nienawidzą.

Irena A. Stanisławska: Zaraz, zaraz. To dlaczego wiele kobiet mówi, że instynkt macierzyński pojawił się u nich dopiero w momencie, kiedy urodziły dziecko?

Robert Rutkowski: Jego symptomy przechodzą z obszaru nieświadomości do obszaru świadomości. Bywa, że nie uświadamiamy sobie jego obecności. Jego istnienie wypierają zwłaszcza młodzi ludzie, sądząc, że są panami samych siebie, a tak naprawdę są niewolnikami instynktu. Zawiaduje on nami „z tylnego siedzenia".

Dlaczego nastoletnie dziewczyny nie interesują się rówieśnikami, tylko chłopcami starszymi od nich?

Irena A. Stanisławska: Doskonale wiesz, że rówieśnicy są od nich mniej więcej o siedem lat młodsi emocjonalnie.

Robert Rutkowski: To było aktualne trzydzieści lat temu. W tej chwili ta różnica przesunęła się do co najmniej dziesięciu, bo regres istoty męskości postępuje systematycznie wraz z rosnącą dojrzałością kobiet. Dziewczęta interesują się starszymi chłopcami właśnie dlatego, że uruchamia się w nich instynkt macierzyński. Jeszcze w formie szczątkowej, trochę prymitywnej, atawistycznej, bo na razie tylko seksualnej. Nawet jeśli jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy, już szukają ojców dla swoich dzieci, bo pod płaszczykiem partnerów seksualnych wypatrują radarami atawizmów przyszłych ojców, którzy będą potrafili zapewnić ich dzieciom bezpieczeństwo (a niektóre, zaniedbane przez swojego ojca, szukają go właśnie w starszym mężczyźnie). Dlaczego kobiety tak lgną do mężczyzn, którzy dzierżą berło władzy, mają pozycję społeczną, pieniądze, siłę? Właśnie dlatego, że podprogowo myślą sobie, że taki mężczyzna zapewni optymalne warunki do bezpiecznego wychowania ich potomstwu.

Potrzeba prokreacyjna zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy odczuwać potrzeby seksualne. Wisi nad nami jak miecz Damoklesa, nawet gdybyśmy bardzo chcieli o niej zapomnieć. A seks? Przecież seks nie jest po to, żeby nam dawać przyjemność. Z biologicznego punktu widzenia seks uprawiamy tylko po to, żeby pojawiło się dziecko, żeby podtrzymać nasz gatunek. Przyjemność naprawdę nie jest w tym wszystkim najistotniejsza. Rozkosz seksualna to bardzo atrakcyjny, ale tylko – wabik. Dowód? Jakże często wraz z macierzyństwem, czy patrząc szerzej, rodzicielstwem, kończy się pożycie seksualne partnerów.

Istnieje jeszcze druga odpowiedź na pytanie, dlaczego kobiety decydują się na dziecko. Wspomniałem o aspekcie biologicznym, a jest jeszcze aspekt społeczny. Poprzez posiadanie dziecka niektóre kobiety chcą wykazać sens swojego istnienia. Od zarania dziejów macierzyństwo jest traktowane jako najważniejsza rola kobiety. Jako jej misja. Ten skrypt jest bardzo silny, więc nie ma co się dziwić, że trwa do dzisiaj. W wielu kryzysach egzystencjalnych to pragnienie wręcz się nasila.

Irena A. Stanisławska: Zauważ jednak, jak wiele kobiet mówi, że nie chce mieć dzieci.

Robert Rutkowski: To jedna z możliwych dróg życiowych. Nie jest godna potępienia, gorsza od macierzyństwa czy zła. Ważne, aby kobieta wiedziała, że każda z tych dróg wiąże się z konsekwencjami, na które powinna być przygotowana.

Ogromny wpływ na zmianę myślenia kobiet miały przemiany społeczne. Do XIX wieku przeważał w Europie model rodziny patriarchalnej. Ważne decyzje podejmował mężczyzna, a kobieta była mu podporządkowana. Chodziło o spełnianie oczekiwań ojca, męża, a późnej dziecka. W XIX wieku, za sprawą ruchów feministycznych, nastąpił przełom. Kobiety nie chciały już być traktowane wyłącznie jako obiekty seksualne, jako matki, kapłanki ogniska domowego, lecz także jako pełnoprawne istoty, które chcą i mogą spełniać swoje potrzeby na różnych poziomach.

Jest jeszcze jedno wydarzenie, którego nie możemy pominąć – w XVIII wieku powstała maszyna parowa.

Żeby zaadoptować psa, musisz przejść cykl adopcyjny. Żeby mieć dziecko, wystarczy, że chcesz je mieć.
— Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska
Toksyczna matka
CHCESZ CZYTAĆ DALEJ?
Toksyczna matka
Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska
49,90 zł 69,90 zł
Toksyczna matka 49,90 zł 69,90 zł