Śpiewak, Nowiński: ograniczenie sprzedaży alkoholu

Czy walka z alkoholem w przestrzeni publicznej może być dobrą zabawą? Dlaczego politycy boją się ograniczenia sprzedaży alkoholu? Czy Janusza Palikota można nazywać alkopatusem? Czy picie alko w ogóle może być odpowiedzialne? O tych i wielu innych sprawach gadamy z naszymi gośćmi, twórcami Fundacji Bezpieczna Polska Dla Wszystkich – Janem Śpiewakiem i Krzysztofem Nowińskim.

Nie wiemy, czy wiesz, ale partnerem naszego podcastu jest SOTI Natural – firma, która wie jak parzyć liście herbaty i nie tylko.

Obejrzyj odcinek na YouTube

Przeczytaj rozmowę Jakuba Żulczyka i Juliusza Strachoty z Krzysztofem Nowińskim i Janem Śpiewakiem z tego odcinka podcastu „Co ćpać po odwyku”

Mam zacząć? – No tak.

Myślę, że się palisz do tego. – Jakoś tak dziwnie się wstydzę. – Takich mamy gości dzisiaj. – Czuję się taki skrępowany.

Drodzy, cześć.

Witamy was w podcaście „Co ćpać po odwyku”.

Ja nie nazywam się Juliusz Strachota.

On nie nazywa się Jakub Żulczyk.

Dzisiaj mamy wspaniałych, bardzo wyjątkowych gości, na których długo czekaliśmy.

Za chwilę ich przedstawimy.

Na początek tak zwane obowiązkowe ogłoszenia parafialne.

Czyli zachęcamy was bardzo serdecznie do zostawiania subów, lajków i tego całego ambarasu, który zostawia się na YouTubie.

Zachęcamy was do share’owania.

Zachęcamy was do wspierania nas na Patronite, ponieważ jak od jakiegoś czasu mówimy, tym razem jesteśmy z całym ambarasem produkcyjnym sami i im większe wsparcie od was, tym możemy lepiej i częściej i bardziej profesjonalnie nagrywać.

Mamy też sponsora, którego tradycyjnie serdecznie pozdrawiamy.

Soti Natural, którzy produkują te oto fantastyczne napitki i którzy są naszymi partnerami w tym podcaście.

Cieszę się bardzo, że nas słuchacie i że jesteście z nami.

Ja się cieszę, nie wiem jak ty się cieszysz.

Ja się cieszę bardziej niż ty.

Jeszcze bardziej niż ja.

Tak, a najbardziej się cieszę, że mamy takich gości.

Super.

To ja się nie umiem aż tak bardzo cieszyć jak ty, Julek.

Z nami są dzisiaj Krzysiek Nowiński i Janek Śpiewak.

Dwóch niezłomnych rycerzy.

Chciałem powiedzieć od razu „rycerzy niepokalanych” i przepraszam bardzo.

Którzy w ogóle… kurczę, wy się obrazicie jak ja powiem, że wy jesteście na wojnie, czy nie?

Nie, słyszymy często, że jesteśmy na krucjacie.

Wojna też pasuje chyba.

Ja bym się może nie obraził, ale zbytnio nie pasuje przynajmniej do mnie.

A to jak wy się czujecie w tej roli?

Ja ogólnie dobrze się czuję w tej roli, bo lubię walczyć z silniejszymi od siebie i jest to sytuacja, która zawsze jakoś tam mnie napędza.

Plus cel jest słuszny.

Też widzimy, że te nasze działania, oczywiście nie jesteśmy tutaj sami, ale faktycznie przynosi to efekty, że jest coraz więcej dyskusji na ten temat.

Już nie mówię o tym, że to się też zamieniło w jakieś tam sprawy sądowe, wyroki, ale też po prostu do ludzi ten przekaz trafia, więc jest to ciekawe.

Dla mnie to też jest dyskusja o zdrowiu publicznym, o roli państwa, o tym na ile zachowania społeczne wynikają z jakichś tam indywidualnych cech, a na ile to jest jakaś kwestia uwarunkowań społecznych i kulturowych.

Ja jestem socjologiem, jestem też socjalistą, co nie jest specjalnie żadną chyba tajemnicą.

Dla mnie to jest trochę ta walka o tym, że nie tylko wolny rynek może decydować co się dzieje w naszym życiu i okolicy.

Jak państwo i społeczeństwo ma narzędzia do tego, żeby nam jako jednostkom żyło się trochę lepiej, bezpieczniej, zdrowiej.

Jakie teraz są dwa wasze główne punkty skupienia?

To jest jakby walka o ciszę alkoholową w Warszawie, możemy to powiedzieć?

Nie chcę używać słowa prohibicja, bo ona od razu się odpala ludziom w internecie.

Nocne ograniczenie sprzedaży alkoholu, cisza alkoholowa.

A druga rzecz to jest projekt ustawy.

Plus sprawy sądowe, które toczą się z celebrytami, aktorami, etc. dotyczące ich nielegalnych reklam.

Ale ja, już odpowiadając na wasze pytanie, ja się nie czuję na wojnie.

Tak od razu mi się pojawił taki opór delikatny.

Ja bym powiedział, że jestem na prywatce w sumie.

Okej.

Jak się bawisz?

No ale jest taka napięta atmosfera na tej prywatce.

Kurczę, w ogóle nie.

Ja mam gigantyczną frajdę, powiem szczerze.

W ogóle nie czuję napięcia.

Mam wrażenie, że…

Znaczy, jak sobie pomyślę, że po drugiej stronie jest właśnie napięta sytuacja ludzi, którzy liczą te pieniążki i po prostu patrzą, czy im się będzie zgadzało.

A my jesteśmy w zasadzie, wiesz, jesteśmy na grupie, na Messengerze, parę osób sobie pisze i robimy różne tam rzeczy, sobie wymyślamy, siedząc w różnych sytuacjach i wrzucamy to w przestrzeń i zaczynamy to robić i to, wiesz, to się zaczyna dziać.

Ja mam frajdę.

Dla mnie to jest po prostu…

To jest historia, tak jak, nie wiem, byłem dzieciakiem i wpadałem na jakieś takie pomysły, które wydawały mi się, że zmienią świat.

Ja się nimi jarałem.

Oczywiście nic z tego się, wiesz, nie wynikało, poza tym, że było mi przyjemnie przez chwilę.

I to jest bardzo podobna sytuacja, tylko że po pierwsze, sprawczość jest inna, bo się coś zaczyna dziać, a po drugie, robię to, wiesz, we wspólnocie, z jakimiś ludźmi, którzy bardzo podobnie myślą, którzy chcą to robić i sami się nakręcamy, wspólnie się nakręcamy.

Dla mnie, w związku z tym, to jest tego typu emocja, a od wojny to jest w ogóle turbo daleko.

Okej, ale po drugiej stronie, bo powiedziałeś, że po drugiej stronie jest jakieś napięcie, po drugiej stronie wy nie macie celebrytów, tylko tak naprawdę wielkie korporacje.

Dokładnie, tak.

To są ich tam żołnierze, jacyś mniej lub bardziej uświadomieni.

Kasa, gigantyczna branża, my jakieś, przynajmniej, a ja jeszcze, jakby ten wróg się nie objawił jakoś tak realnie, ale jak rozmawiamy z ludźmi, którzy zjedli zęby na tym temacie, czyli zajmują się tematem alkoholu w przestrzeni publicznej od lat, no to oni nam zaraz mówią, że zaraz branża coś zrobi, zaraz branża zacznie jakieś tam robić konferencje, branża jak taka Godzilla, jak taki potwór taki w ogóle.

Tak, no wiesz, oni są gdzieś schowani i zaraz nas zaatakują i to jest taki, powiedzmy, gdzieś tam z tyłu obraz, który się na razie nie objawił.

Może myśli o nas pewnie, że jesteśmy, wiesz, za krótcy, nic nie możemy i w zasadzie pokrzyczymy, pokrzyczymy i wiesz, temat się skończy.

Może mają rację, tak, może ci ludzie, którzy mówią, że się nie da, tak, też mają rację, chociaż ja na razie tego w ogóle nie czuję, mam super power, żeby, wiesz, robić.

Ale kurde, bo wiesz co, ja wyczuwam tak od was jednak, z jednej strony jesteście obaj medialnymi zwierzętami, każdy na swój sposób, wydaje mi się, że w ogóle wasz tandem jest bardzo fajny, bo trochę jesteście jak ten dobry i zły glina w pewnym sensie, ale też z drugiej strony ja wyczuwam jednak taką przesadną skromność, bo to tak, mówisz Krzysiek, że jakaś grupa na Messengerze, no to siedzimy, coś sobie wymyślamy, ale przed nagraniem off the record gadaliśmy o tym, że wy naprawdę, wydaje mi się, albo własnoręcznie, albo bardzo przyczyniliście się do pewnej w ogóle bardzo dużej zmiany mentalnej wśród ludzi albo w przestrzeni publicznej, jeśli chodzi na przykład o reklamowanie alkoholu, no bo opowiadałem wam przed nagraniem, że ja pamiętam jak w 2014 roku, w pierwszym roku mojego w ogóle trzeźwienia, żeby było śmieszniej, napisałem scenariusz do teledysku, który był reklamą alkoholu i owszem dostałem na terapii opierdol w ogóle, że sam się wystawiam na jakieś w ogóle takie działania, które mnie mogą zaprowadzić tam do nawrotu, straty trzeźwości i tak dalej, ale nawet w tym kręgu terapeutyczno-trzeźwieniowym to nikt nie myślał w taki sposób, że reklamowanie alkoholu samo w sobie jest czymś niemoralnym, to po prostu było przezroczyste, to po prostu było, reklamowało się to tak jak się reklamowało cokolwiek innego na tym Bożym świecie, także myślę, że kurczę, wy to czujecie sami, że naprawdę ten, przesunęła się trochę ta… – Tak, wiesz to jest nie tylko niemoralne, ale jest nielegalne też w większości przypadków i to myślę, że tutaj to co my z Krzysiem robimy, no Krzyś jest prawnikiem, no ja czasem żartujemy, że to jest trochę ruch egzekucji prawa, nie, trochę tak z reprywatyzacją też było, no my się znamy z Krzysiem już od afery reprywatyzacyjnej i tam też rzeczy się działy, które po prostu były nielegalne, które nie były zgodne z prawem i my trochę przywróciliśmy znaczenie tym przepisom, tak, i zrobiliśmy to we współpracy z naszymi obserwującymi na Instagramie, założyliśmy stronę w internecie, no i nagle prokuratura umarzała wcześniej te sprawy, one nie trafiały do sądu, jedynym skazanym był Misiewicz, który przez przypadek, nie wiadomo jak to się stało, dostał tam na Twitterze, reklamował swoją wódkę i mu tam wlepili wtedy karę jakąś.

Dwie dychy.

Ale ogólnie oprócz Misiewicza to nikt nie był tam specjalnie poważnie traktowany i w momencie, kiedy uruchomiliśmy tych ludzi, tych wszystkich, te osoby, którym też to nie pasowało, że jednak to nie jest tak, że my jesteśmy tutaj sami, tylko że jest bardzo wiele osób, którym ta sytuacja nie pasuje i poszło kilkaset prawdopodobnie zawiadomień do prokuratury, to ten temat się ruszył, tak, i te zarzuty się pojawiły, ale też mi się wydaje, że jednak ten problem dużo bardziej nabrzmiał, nie, w 2014 roku, no to może to był jakiś teledysk, może coś takiego, ale już 2-3 lata temu, no to ten internet był po prostu dosłownie zalany. – W 2014 nie było influencingu jeszcze jako takiego, nie? – Tak, tak. – To znaczy, to nie jest tak, że po waszych działaniach już w ogóle się te social media wyczyściły? – Wyczyściły się ze znanych twarzy, które to reklamują, ale korporacje z tego co widzimy przeszły na taki model sponsorowanych postów, nie, że już nie ma jakiejś tam znanej twarzy, tylko że już jest, wiesz, że jest dalej reklama, ale no ona ma mniejszy wpływ wtedy, tak, no bo już nie ma tego influencera, który udaje, że jest twoim przyjacielem. – Nie ma tego typu reklam, że influencer bądź rozpoznawalna osoba na swoim profilu umieszcza reklamę alkoholu, czy taką wprost, czy taką, wiecie, gdzieś tam stoi lampka wina, natomiast są jeszcze reklamy, gdzieś można trafić, że są twarze osób rozpoznawalnych na profilach marek, tak, które gdzieś tam wykupują jakieś posty sponsorowane. – Czyli oni szukają luk cały czas? – To jest tak, że wpływ reklamy na sprzedaż alkoholu jest gigantyczny.

No WHO, jak mówi, jeśli chcecie zwalczyć nadmierne picie, zacznijcie od marketingu.

To jest po prostu podstawowa rzecz, to najbardziej podnosi sprzedaż i te badania, które zrobiło WHO pokazują, że to głównie działa na dzieciaki.

Że te reklamy, jak na dorosłego konia, który tam sobie ogląda telewizję i będzie reklama piwa, no to to wpłynie na niego powiedzmy w dwóch procentach, a na dzieciaka w pięćdziesięciu procentach, że on będzie chciał sięgnąć po alkohol. – Powiem wam, i to jest taki w ogóle moment, w którym, bo myśmy, ja na początku patrzyłem na to, co robicie z pewną dozą sceptycyzmu i zaraz wam wytłumaczę dlaczego, myśmy nawet się, Janek, nieraz tam na Twitterze trochę poboksowali.

Myślę, że to w myśl takiej zasady, że tylko boks zbliża ludzi, jak mawiał Jerzy Kulej.

Ale wiecie co, ja najpierw patrzyłem na to w taki sposób, ale ja patrzyłem z perspektywy osoby uzależnionej.

Ja sobie myślałem tak, kurczę, jednak w tym myśleniu terapeutycznym, jednak bardzo ważne jest to, żeby ludzie po prostu dbali o swoje własne dupy, nauczyli się dbać o swoje własne dupy i jakby przyjęli z jakąś w ogóle tą modlitwą o pogodę ducha, to są rzeczy, których oni nie do końca zmienią i nie zachowywali się jak jakieś takie snowflake’i, że to kurde, tu mnie odpaliło, zobaczyłem reklamę, tu mnie odpaliło, o Jezu, zobaczyłem reklamę.

Właśnie ta terapia uzależnień to jest po to, żebyś ty sam zrozumiał, że jesteś gdzieś tam sprawczy, decyzyjny i dorosły i tak dalej.

I dlatego patrzyłem na to, co robicie z jakąś taką w ogóle, no takim lekkim dystansem.

Tylko mi się zmieniło to patrzenie, jakby w momencie, kiedy Krzysiek byliśmy niedawno razem w jakiejś takiej jednej sytuacji nie publicznej, ale dotyczącej rozmowy alkoholowej i jadąc tam, ty mi wytłumaczyłeś, powiedziałeś coś, co kompletnie jakby mi zmieniło to patrzenie, bo powiedziałaś „ale nas w ogóle nie interesuje ta perspektywa uzależnienia”.

My w ogóle nie myślimy z tej uzależnionej, wiesz, my nie myślimy z perspektywy osób uzależnionych.

My w ogóle, jeśli ja was dobrze rozumiem, że wy nawet nie postrzegacie tej walki z alkoholem jako waszym głównym fokusem, nie jest walka o to, aby było mniej uzależnionych ludzi, albo żeby ludziom, na ludziach uzależnionych się nie koncentrujecie do końca.

A to wy to robicie w tym podcaście, mam wrażenie, tak?

I nagrywacie tych odcinków, wiecie, po kilkadziesiąt, kilkaset i szukacie powodu, dla którego ludzie się uzależniają.

W związku z tym ja w ogóle nie mam ambicji tego typu, żeby wpłynąć na ludzi, żeby się nie uzależniali, bo nie mam ku temu w ogóle kompetencji.

Natomiast, może od początku zacznę, powiem jak to się wydarzyło, że ja w ogóle się tym tematem zająłem i skąd się wziął sposób myślenia o tym.

Wszystko się zaczęło od tego, że Janek, który stwierdził, że zajmie się w przestrzeni publicznej tematem reklam, oprócz tego, że złożył zawiadomienie na Janusza Palikota… – I Kubę Wojewódzkiego. – To zrobił post, w którym nazwał ich bandytami i alkopatusami.

I Janusz Palikot pozwał Janka za to cywilnie i karnie.

I ja przyjąłem tą sprawę i postawiłem sobie za zadanie udowodnienie, że o kimś, kto produkuje, sprzedaje i nielegalnie reklamuje alkohol, można powiedzieć, że jest bandytą.

I zacząłem czytać o alkoholu.

Czytałem badania, raporty, zacząłem rozmawiać z różnymi ludźmi, poprosiliśmy o opinię specjalistów w tym zakresie.

I mi z tego wyszło, że kwestia uzależnień rzeczywiście jest całkowicie z boku.

Ja zobaczyłem, dopiero, chociaż mówię, jestem osobą, która jakoś jest w kontakcie z informacjami, ale zobaczyłem, że jest łatwo dostępna wiedza, czym w rzeczywistości jest alkohol.

Że jest po prostu silną trucizną, która jest w pełni dostępna, ale jej główny wpływ to nie jest kwestia uzależnień, bo sami wiecie, że większość społeczeństwa się nie uzależni, pomimo tego, że będzie korzystało z alkoholu.

Natomiast większość społeczeństwa, jeśli korzysta z alkoholu, to będzie traciła życie i zdrowie.

I ja jak pisząc te wszystkie pisma, te odpowiedzi, stawiałem głównie na tą perspektywę.

Na perspektywę zdrowia, bo ona jest moim zdaniem kluczowa i ona głównie wybrzmiewa z tych wszystkich raportów WHO.

WHO jak pisze, to nie pisze o uzależnieniach, tylko pisze o tym, że alkohol powoduje raka tak samo jak azbest i promieniowanie.

Że w grupie wiekowej między 19 a 40 rokiem życia prawie 19% zgonów powoduje alkohol. 3 miliony ludzi rocznie umiera od alkoholu na świecie.

WHO mówi, że to jest główny powód, dlaczego alkoholu powinno być mniej i z tego powodu ta perspektywa.

Ja z kolei, zająłem się tym tematem jeszcze wcześniej, zanim napisałem tego posta, to po prostu wrzuciłem taki temat na swój Instagram.

Ja wrzucam bardzo dużo historii ludzi na moje stories na Instagramie i podobnie było z tym alkoholem.

Ja nie pochodzę z rodziny, która była alkoholowa, mieliśmy dużo innych dysfunkcji w rodzinie, ale alkohol i używki nie były jednymi z nich.

Ja z kolei przyjąłem perspektywę ofiar tego procederu i nie mówię o osobach uzależnionych, tylko przede wszystkim o osobach, które żyły z osobami uzależnionymi, które straciły zdrowie, życie z powodów wypadków, które ktoś… no nie wiem, pijani kierowcy to jest niestety po prostu wciąż absolutna norma.

I może tego cierpienia, które się ujawniło po prostu, zaczęliśmy o tym pisać, kolejne wiadomości, setki tych samych historii, układający się pewien wzór, że to nie jest tylko kwestia jednostkowych, indywidualnych wyborów, tylko jakiś systemowy, gigantyczny problem, którym się nie zajmujemy.

I co więcej, to też wyszło bardzo szybko, że to państwo, w którym my żyjemy, że ono de facto zachęca do tego picia alkoholu na różne sposoby.

Zachęca, bo jest ten alkohol bardzo dostępny, punktów sprzedaży w Polsce jest po prostu od groma, że ten alkohol jest najtańszą właściwie używką, jaką możesz kupić i jest super dostępny.

Niepodlegającą inflacji chyba, w pewien realny sposób.

Wiesz, jak zacząłem czytać o akcyzie, jeśli mogę tutaj, w 2002 roku Leszek Miller, jego rząd obniżył akcyzę na wyroby spirytusowe i my do tej pory praktycznie nie osiągnęliśmy poziomu akcyzy z 2002 roku.

Wyobrażacie to sobie?

O co chodzi?

A za każdym razem, jak podwyższają tę akcyzę odrobinkę, o kilka procent, to jest zawsze ten sam głos polityków złodzieje, wyciągają pieniądze z kieszeni.

I wiesz, że w jakimś totalnym matriksie żyjemy, że jest to państwo, które zachęca na różne sposoby do picia, które rozgrzesza np. pijanych kierowców, dając im zupełnie jakieś wirtualne kary, gdzie ta przemoc domowa jest wciąż niestety powszechna i gdzieś tam akceptowana.

I możesz całe życie nie mieć w ustach kropli alkoholu, a cierpieć z powodu tego alkoholu, nie wiem z czego.

I pomyślałem sobie, no nie, ci niesłyszalni ludzie, których jest miliony, jest więcej niż tych uzależnionych, którzy cierpią z tego powodu, nawet ktoś miał dziadka alkoholika, może to na niego wpływać.

Że trzeba w obronie tych ludzi stanąć i pokazać, że ten problem jest systemowy i rozwiązania, żeby go rozwiązać, ja nie jestem psychologiem, ja nie jestem psychoterapeutą, ale wiem, że te problemy mają często źródła systemowe i systemowo też trzeba do niego podejść.

Ty podałeś jakąś taką statystykę u siebie, że 90% przestępstw jest popełnianych po alkoholu, jeśli dobrze pamiętam.

Nie, 90% przemocy domowej, chyba jakieś 70% morderstw, jakaś taka olbrzymia liczba morderstw.

Ogólnie te statystyki myśmy próbowali, wiesz, to też jest niesamowite, że w ogóle nie ma tych statystyk, że państwo jest ślepe totalnie.

My dodaliśmy do takich statystyk, że chyba około, nie chcę teraz wprowadzić was błąd, 30% jest…

Tak, 1/3 przestępstw jest popełnianych po alkoholu, przy czym te najcięższe, takie najbardziej bulwersujące, jak morderstwa, zgwałcenia, przemoc domowa wobec dzieci.

Jak wyszła ta sprawa Kamilka, nie wiem, czy pamiętacie, tego dziecka zakatowanego przez ojczyma, który po prostu wychowany w alkoholowej rodzinie, tam ewidentnie czytałem, że to była wielopokoleniowa, alkoholowa, patologiczna rodzina.

I pamiętam, że rzuciłem wtedy ten temat, no kurczę, wszyscy rozmawiamy o tym, że tam państwo nie zadziałało, ale gdzie jest o alkoholu w ogóle w tej dyskusji?

Jakby głównym źródłem tego problemu, gdzie jest alkohol w ogóle, nie?

I pamiętam, że dziennikarz zadał, rzuciłem jakiegoś twitta i dziennikarz zadał pytanie właśnie Czarnkowi na ten temat.

On w ogóle, to było takie, jakby o co chodzi?

On w ogóle nie rozumie związku między tą sytuacją, a tym, jakby, że politycy w ogóle nie myślą w ten sposób, tak?

Że to jest jakiś głębszy problem i że są narzędzia do tego i że państwo ma narzędzia do tego, żeby ten problem ograniczać.

I nie jest tylko to, że wyjdą teraz i będą mówić, że trzeba zaostrzać kary dla przestępców, że nie wiem, że nieczulica jest, bo sąsiedzi nie zadzwonili w odpowiednim momencie.

No chwilę, dobra, ale gdzie byliście wy dając setną koncesję na punkt sprzedaży?

Co robiliście wy sprawiając, że piwo, już nie chcę powiedzieć jakie, ma 7,8% i jest tak silne, że wypijesz pół litra tego piwa, jakbyś wypił ćwiartkę wódki.

I kosztuje 3 złote.

Mocniejsze są chyba nawet te piwa.

Dobra, ale to dlaczego to państwo jest na to ślepe?

Przecież nie zarabia na tym.

Zarabia.

Zarabia?

Zarabia i nie zarabia.

W sensie traci więcej niż zarabia.

Wiesz co, w teorii alkohol powinien być 3-4 razy droższy, żeby to się spinało budżetowo, żeby wychodziło na zero. 3-4 razy droższy, czyli na przykład butelka wódki, ile powinna kosztować?

Ja nie wiem ile kosztuje butelka wódki, bo nie piję. 25 złotych. 25 złotych wciąż kosztuje butelka wódki pół litrowa?

No tak, no w ogóle też.

Ale takiej najgorszej, czy takiej średniej?

No, aż tak dobrze ci nie.

Chyba tak z tych tańszych kosztuje.

Ale z tych lepszych, to nie jest 30 złotych.

To jest mniej niż 30 złotych.

Ja rozumiem, że stówę powinna kosztować, żeby to miało sens.

Jak ja piłem wódkę, to było już parę ładnych lat temu, ostatni raz kiedy napiłem się wódki, to tyle samo kosztowało.

Wódka jest odporna na inflację, na wzrost cen.

Mieszkania są cztery razy droższe, samochody są dwa razy droższe, chleb i masło są kilka razy droższe, a wódka kosztuje tyle samo.

To jest po prostu popierdolone.

To jest po prostu zabawne i smutne, że paru gości bez jakichś wielkich wpływów musiało się tematem zająć, żeby w ogóle się państwo zaczęło pochylać nad problemem, który tak naprawdę głównie dotyczy państwa.

Bo to państwo ponosi koszty leczenia potem tych osób, prowadzenia procesów wobec pijanych kierowców itd.

Jednym z głównych pierwszych z tego, co widzę, reakcji na to, co robicie, negatywnych.

Nie mówię o pozytywnych, bo ja widzę, że to się spotyka z niesamowitym feedbackiem.

Ja widzę, Janek, co u ciebie ludzie piszą, jaką okazują ci też wdzięczność, przytaczając i opowiadając historie ze swojego życia, jak ten alkohol ich skrzywdził.

Jak to im totalnie ich poraniło i wykrzywiło im trajektorię życiową, która byłaby zupełnie inna.

Ale jedną z głównych negatywnych reakcji jest pierwszy taki krzyk, nazwałbym to jakiś taki, nie wiem, w cudzysłowie konfederacki, bo to nie tylko ludzie zaprzyjaźnieni z Konfederacją mentalnie tak robią, to jest prohibicja, oni chcą zakazać, oni chcą w ogóle jakby zamach na naszą wolność.

Co byście powiedzieli takim ludziom, którzy jakby to stawiają na sztandarach, tego w ogóle węża tego „don’t treat on me”?

Oprócz dobrej zabawy, która jest jakby pierwotną tutaj moją przesłanką działania, to ja bym chciał, żeby się zmieniła świadomość ludzi.

I gdyby ta świadomość się mogła zmienić bez zmian regulacji prawnych, to ja bym powiedział „okej, spoko”.

Wystarczy, żeby było tak, że ludzie przestaną pić więcej, będą pili na przykład tyle co Francuzi.

Co ciekawe, Francuzi w latach 70-tych pili 27 litrów alkoholu na głowę.

Rozumiecie?

A teraz 7.

A to co się stało we Francji?

Nic, nie wiadomo.

Zmienili podejście.

Nie było jakichś silnych zmian, tylko po prostu się zmieniło podejście.

Kurde, kiedy we Francji ten alkohol naprawdę jest jakby absolutnie zintegrowany kulturowo na takiej zasadzie, że to, bo u nas ten alkohol to jest trochę takie podglebie, taka ukryta rzeka, co płynie pod społeczeństwem, a we Francji to jest po prostu totalnie jawna część tożsamości w ogóle narodowej.

To wino to po prostu jest, wiesz, to jest jeden z ich w ogóle fundamentów tożsamości, więc to jest bardzo ciekawe.

Słuchaj, Francuzi po prostu piją tyle, ile z punktu widzenia wszystkich takich wytycznych zdrowotnych jest okej.

Społeczeństwo się nie degeneruje, koszty nie…

Mają na przykład jeden z wyższych wskaźników FAS-u, czyli syndromu…

To jest alkoholowy zespół płodowy.

W związku z tym…

Nie jest idealnie.

Nie, no wiadomo, że nie jest idealnie i trzeba mieć świadomość, że nigdy nie będzie idealnie, no bo nie każdy jest na tyle świadomy, że będzie dbał o swoje zdrowie, nie każdy ma taki background, który spowoduje, że się nie uzależni.

To jest bardziej złożony problem.

Ja bym odpowiedział tym osobom, którzy mówią, że trzeba bronić wolności.

Po pierwsze, że mi się naprawdę średnio wolność matchuje z alkoholem.

Wiecie, to wy jesteście specjalistami od uzależnień.

Mam wrażenie, że uzależnienie jest zaprzeczeniem wolności.

Tak, oczywiście.

To po pierwsze.

Po drugie, no jednak wolność jest tam, znaczy ona się kończy tam, gdzie się zaczyna wolność drugiej osoby.

My wczoraj z Jankiem byliśmy na konsultacjach społecznych w Śródmieściu.

I wiecie, po prostu ludzie, którzy opowiadają, że nie śpią po nocach, po prostu nie śpią.

Mają deprywację snu z tego względu, że ktoś noc w noc drze japę pod oknem.

Z tego powodu, że kilka osób chce czuć się wolnymi i móc kupić alkohol 24 godziny na dobę, na każdym rogu.

No i ten sam burmistrz, który właśnie wczoraj był na tych konsultacjach Śródmieścia, no to on powiedział, że on jest przeciwko takiemu ograniczeniu nocnemu, bo to jest zamach na wolność gospodarczą.

I to sklejenie wolności gospodarczej z ideą wolności jednostki poszło tak daleko w Polsce, że właśnie są utożsamiane, co jest absurdalne.

Tym bardziej, ale poczekaj, bo jest chyba nowy burmistrz Śródmieścia, nie? – Nie, ten sam.

Ferens się nazywa.

Ogólnie bardzo miły i mam nadzieję, że zmieni zdanie.

Jeśli nas słucha, to mam nadzieję, że dojrzeje, bo też był wczoraj. – Był wczoraj, tak.

I wysłuchał głosów.

Było bardzo emocjonalnie. – Tak.

No i pytaliśmy go, wiesz, dobra, no jakby tutaj ciągle jest łamane prawo, ciągle jest łamana cisza nocna.

Wiecie, no na Śródmieściu, nie wiem czy pamiętacie, no takie słynne morderstwo przed nocnym było na Nowym Świecie, że zadźgali chłopaka po prostu centralnie przed monopolowym. – A co najpierw była taka fake news, że to Ukraińcy zrobili? – Tak, tak, tak.

Polscy alkoholicy czy osoby nadużywające alkoholu, policja jechała pół godziny na ten Nowy Świat do tego faceta, więc to też, wiesz, w ogóle nie ma policji, nie ma straży miejskiej, bójki, burdy.

I okazało się, że w ciągu dekady oni nie zabrali żadnej koncesji, żadnemu sklepowi, tak?

Czyli ta wolność gospodarcza jest tak daleko posunięta, że wiesz, że możesz dosłownie na…

Mogą ci zadźgać człowieka przed twoim sklepem i ci nie zabrać koncesji.

No to jest po prostu jakiś totalny absurd. – No, no, no, no.

Wiesz, no, oczywiście, że niby nie ponosisz odpowiedzialności teoretycznie za to, że ktoś pod twoim sklepem zadźgał człowieka i niby nie chciałeś tej sytuacji, ale z drugiej strony, no… – Ale jeśli to ty mu sprzedałeś alkohol… – No, to z drugiej strony tak. – No, wiesz, i sprzedawanie… – To zgodnie z prawem powinni ci odebrać zezwolenie na sprzedaż alkoholu. – Sprzedawanie nieletnim jest powszechne, nie?

W sensie są te badania robione, wiesz, ten cichy konsument, czy tam, ja już nie pamiętam, jak on się nazywa, i to po prostu pokazuje, że w ogóle ten sprzedaż alkoholu nieletnim i pijanym jest absolutnie, ten przepis jest absolutnie martwy.

Ale też jest coś głębszego w tym wszystkim, tak, że jakby myśmy po tym 89. roku przyjęli myśleć, że każdy jest po prostu racjonalną jednostką, jesteśmy sami sobie sterem i okrętem, każdy po prostu podejmuje racjonalne dla siebie decyzje i jak ma rozum, to pije, jak nie ma rozum…

Jakby to wszystko jest zapakowane w taką wizję człowieka ekonomicznego, racjonalnego, który zawsze podejmuje racjonalne decyzje.

I strasznie ciężko z tym walczyć, nie?

Jakby strasznie ciężko walczyć właśnie z takim myśleniem, no nie, nie jesteśmy racjonalnymi jednostkami, jesteśmy jednostkami, które działają pod wpływem bodźców, pod wpływem reklamy.

To jest to, co mega często słyszeliśmy na początku.

Reklama na mnie nie działa, gdzie?

Ja w ogóle jestem w ogóle zupełnie niezależny. – No tak, to jest bardzo ciekawy mechanizm myślowy, że ludzie myślą… – Ale wiesz, a jest jeszcze kwestia tego typu, że wolność się moim zdaniem składa z dwóch składowych, tak?

Czyli z mojej woli zrobienia czegoś, ale też mojej świadomości, z czym się ten mój ruch wiąże.

Ja pisałem pracę magisterską „Zamiar popełnienia przestępstwa” i dokładnie na tym to polega.

Jest część właśnie świadomościowa i część ewolucjonalna.

I jeśli jest sytuacja dzisiaj taka, że alkohol przez państwo jest traktowany jak normalny produkt spożywczy, można go reklamować, możesz go kupić po prostu łatwiej niż bułki, znane twarze reklamują ten alkohol i w takiej sytuacji ludzie mają poczucie, że to jest wszystko okej, tak?

A jest wspaniale, a z drugiej strony prawda jest zupełnie inna.

W związku z tym moim zdaniem, jeśli nie ma właściwej świadomości, to nie możemy też mówić o wolności.

Ale powiedzcie, a z czego w waszym zdaniem wynika to, że ten alkohol w Polsce jest aż taki przezroczysty dla większości ludzi?

Że jest czymś tak kompletnie naturalnym i jest tak zrytualizowany i że my mamy do niego właśnie takie podejście, znaczy oczywiście nie chcę generalizować, bo nie całe społeczeństwo ma, ale mnóstwo ludzi ma do tego takie podejście, że to jest właśnie moje to przyrodzone prawo takie sarmackie i wara innym do tego.

No że co to jest?

Że to jest jakieś dziedzictwo PRL-u, że w ogóle tak zdemoralizowano to społeczeństwo pod kątem jakiejś idei dobra wspólnego, wiesz.

Chciałbym powiedzieć o sarmackich, wiesz.

Sam sobie trochę zaprzeczyłem, wiesz, ale…

Nie no, bo to jak czyta się, wiesz, co się działo w Polsce, że tak pierwszej RP, tak?

No to to się działo naprawdę, no to był hardkor, nie?

No to ten alkohol po prostu lał się strumieniami na prawo i lewo i ze mną się nie napijesz, no to właśnie pochodzi z tego XVII czy XVIII wieku, nie?

Gdzie po prostu popijawy szlacheckie, które trwały dniami, oni mieli, wiesz, nocniki do rzygania i dalej pili, wiesz, i cisnęli ten, ten, potem się siekali szablami, potem się musieli, wiesz, to jest cała przemoc i tak dalej.

To jest mega, znaczy, pierwsza Rzeczpospolita tonęła zupełnie w alkoholu, tam też masz ten aspekt ekonomiczny, czyli masz ten aspekt tego, że masz przywilej propinacyjny, czyli że szlachta produkuje alkohol i pozbywa się nadwyżek, tam nie wiem, pszenicy, ziemniaka, co tam mieli i po prostu w karczmach, tak?

Sprzedając wódkę.

Żydzi jeszcze sprzedawali tą wódkę, więc na Żydów szło, że… – No tak, tak, że Żydzi rozpijają. – Że to, że to, że Żydzi rozpijają. – Ten Żyd był takim buforem wtedy, po prostu w tej układance, na którego spadała ta agresja tych chłopów, bo zawsze ten, Pan mógł powiedzieć, ale to Żyd podwyższył cenę, a nie ja, więc… – Dokładnie, więc jakby, wiesz, super sytuacja, tak?

On się pozbywał nadwyżek, miał swoich ludzi od sprzedaży tego i faktycznie, znaczy, wiadomo, jeszcze też, no, dawno, dawno, no to alkohol był bezpiecznym trunkiem, tak?

No bo woda była często nie była czysta, była zanieczyszczona i picie po prostu jakichś napojów alkoholowych zabijało te bakterie, więc to też była taka akcja, że faktycznie dużo się piło tego alkoholu, bo on był po prostu bezpieczny w tym sensie, że cię nie zabiło od razu jakiś tam gronkowiec czy co tam pływało w tym. – No tak, nowotwory nie były wtedy takim problemem. – Tak, tak, raczej już można było… – Umierałeś na coś innego. – Tak, szybko przed 30.

Ale i potem, i potem faktycznie w PRL-u był taki okres, że myśmy pili strasznie dużo i na pewno, myślę, że, wiesz, no to jest pytanie też pewnie bardziej do psychologów, no, trauma II wojny światowej, I wojny światowej, przemoc. – No, wciąż trochę żyjemy w tej traumie II wojny światowej. – Ale to, co my często mówimy i też wykorzystujemy i też nasz profesor, z którym współpracujemy, prof.

Zatoński, który jest takim, no już starszym panem, ale który ma gigantyczne zasługi w walce z papierosami.

To jest inny temat. – Miałem przyjemność poznać pana profesora, bardzo w ogóle zajmujący człowiek. – Tak, tak, on jest naprawdę taką postacią większą niż życie trochę, w sensie, że… i on dużo mówi o tej ustawie z 82. roku, tej ustawie, na której podstawie my walczymy, tak, czyli tej o wychowaniu w trzeźwości.

Ona ma świetną tam inwokację, w ogóle ta ustawa jest taka… – A ona wciąż obowiązuje w Polsce? – Tak, tak, zresztą Krzyś, zaraz może powiedzieć, ona była rozmywana i była zmieniana. – Właśnie jakiś krok wstecz już tam został wykonany. – Tak, nie jeden, nie jeden, nie?

Ale myśmy zrobili naprawdę, wtedy ta ustawa była przyjęta, ona była przyjęta właśnie na podstawie i działania Kościoła i Związków Zawodowych Solidarność, bo tam, wiesz, były strajki Solidarności, to była pełna abstynencja, nie można było pić i faktycznie ten pod koniec lat 70-tych problem alkoholowy w Polsce był gigantyczny, nie?

I w 82 roku państwo, Kościół, Związki się gdzieś tam dogadało, uchwalono dość dobrą, progresywną ustawę, która dzisiaj byłaby po prostu traktowana jako zamach na wolność, bo m.in. to jest najczęściej wracająca rzecz, to jest to, że nie można było kupować alkoholu przed 13. – Ja jestem w ogóle idealny, jakby ja się uważam… – A czemu wcześniej trzeba alkohol kupować?

Wytłumaczcie. – Właśnie ja się zastanawiam w kontekście… – No jak jesteś alkoholikiem, to musisz sobie kupić przed 13 ten alkohol, no. – W kontekście ciszy nocnej przecież tylko alkoholicy muszą przed 13 kupować, nie? – Tak, ale w ogóle, wiesz, kto kupuje o 6 rano, nie? – W dzisiejszej tej ustawie o wychowaniu w trzeźwości jest możliwość wprowadzenia ograniczenia w poszczególnych gminach, tylko to ograniczenie można wprowadzić od godziny 22 do 6 rano. – Tak, tak, absolutnie. – I my się zastanawialiśmy, no, czemu 6 rano, czemu ja muszę móc kupić alkohol?

Nie, no ale czemu ja muszę móc kupić alkohol o 6 rano?

Po co?

Kto kupuje alkohol o 6 rano? – Bo cię telepie, mordo, musisz się napić o 6 rano. – No dobra, ale z punktu widzenia państwa to nie powinno być przyjęte. – Znaczy to jest jakby ewidentne, znowu to jest wspieranie przez państwo choroby alkoholowej. – Tak, tak, tak, tak, no bo nie ma żadnego powodu, żeby można było kupić przed 12 ten, nie?

Ale okej, i ograniczono liczbę punktów sprzedaży też dość radykalnie, zakazano też reklamy i to przyniosło po prostu błyskawicznie rezultaty, nie?

Myśmy po prostu w kilka lat, picie alkoholu spadło o 40% i teraz nam powiedzą, to jest kolejna rzecz, którą zawsze słyszymy, że były mety i że te statystyki są nieprawdziwe i tak dalej. – No właśnie, bo to jest kolejny taki kontrargument też podnoszony na przykład przez prezydenta Trzaskowskiego i wielu polityków, że no ale to jak wprowadzimy ten prohibic…, ten częściowy jakby… – Nocną ciszę alkoholową. – Nocną ciszę alkoholową, która chyba też, musimy to podkreślić, nie dotyczy lokali. – Tak, tak, tak. – W sensie pubów, klubów i tak dalej.

Ona dotyczy tylko sklepów. – I stacji. – I stacji benzynowych.

To też należy bardzo wyraźnie podkreślić, żeby to było jasne, że nikt nikomu dalej nie zabrania iść na przykład do klubu, dyskoteki w ogóle i tak dalej i tam napić się alkoholu, no bo to też jest dosyć liberalne mimo wszystko. – No pewnie, no. – Uważam. – No, no. – Nie jest to Wielka Brytania, gdzie tam chyba o 11 zamykają puby i po prostu albo idziesz na chatę, albo idziesz do klubu, w którym jednak ten drink jest dosyć drogi.

Ale właśnie, że kurczę, to co powiecie na ten argument, który mnie na przykład niespecjalnie przekonuje, że wrócą tak zwane meliny. – Nie, w ogóle wczoraj była pani, która była taka starsza pani, przepraszam, i ona mówiła, ale dla mnie meliny mogą wrócić, tam był spokój, cisza była, właściciel meliny dbał o to, żeby nie było hałasu, bo nielegalny biznes prowadził, więc był porządek i kultura.

Ale to są oczywiście żarty, nie, ale jakby idea, że wrócą meliny, no nie, no, słuchajcie, w Olsztynie wprowadzono to ograniczenie, w Krakowie wprowadzono to ograniczenie, nigdzie nie ma takich melin, to już nie są te czasy. – A kupowaliście kiedyś alkohol na melinie, takiej prawdziwej melinie? – Ja raz słyszałem… – Ja kupiłem, ja kiedyś byłem w takim miejscu, no. – 20 lat temu, jak mieszkałem na Sielcach, na Dolnym Mokotowie, to słyszałem, że gdzieś na Sieleckiej jest melina generalnie, to taka była okolica, żeby mogła być, ale też jak prezydent Trzaskowski mówi o tym, że wrócą meliny, to mam poczucie, że wiecie, że Zmienników się naoglądał gdzieś.

Pan Mastalerz. – Nie, no wiesz, to jest mega nieuczciwy argument, jeśli on pada ze strony polityka, ze strony po prostu gościa, który rządzi w mieście. – On mówi też dosłownie, że państwo nie działa i będzie pozwalać na to, że się łamie prawo. – Straż miejska, która jest pode mną, nie przypilnuje tego, żeby prawo było przestrzegane w moim mieście.

Policja, która jest i która funkcjonuje w Polsce, nie przypilnuje tego, żeby nie było melin. – To czemu on tak mówi? – Nie wiem, ja nie rozumiem, chciałem go zapytać. – W ogóle to, że te konsultacje się odbywają, myśmy mu to wydarli z gardła, on był mega przeciwny, on opowiadał naprawdę w takie farmazony Trzaskowski opowiadał o tym alkoholu, że to ciężko mi uwierzyć.

Ciągle jakby był w latach 80. był wychowany, ja tego absolutnie nie rozumiem.

Wydaje mi się, że to jest jednak to pokolenie takie właśnie mocno sadzone w tym liberalizmie gospodarczym lat 90., że po prostu ta wolność gospodarcza jest najważniejszą rzeczą po prostu na świecie i że przez tą wolność gospodarczą wyraża się moja wolność i zrównanie wolności człowieka do wolności konsumenta, że ja jestem na tyle wolny, na ile mogę sobie kupować, co chcę, kiedy chcę i jakby dla mnie to jest przerażająca wizja człowieka i w ogóle humanizmu, bo ona odziera ze wszystkiego.

I mi się wydaje, że niestety to pokolenie tych pięćdziesięcioparolatków, ono właśnie tak myśli, wychowanych jeszcze, pamiętających mocno, ja jeszcze wiesz, ja miałem dwa lata jak upadała komuna, Krzyś nie wiem ile też.

Osiem.

No właśnie, dla nas ten PRL to był jakby, nie jest żadnym punktem odniesienia, może dla nich ta trauma dorastania w latach 80. jest na tyle duża, że oni nie potrafią sobie tego wyobrazić, nie mam pojęcia.

Ale jeszcze wracając do tematu, wiecie, my wiemy, że te mety one może istnieją, może jest trochę tego przemytu, ale my widzimy po prostu po statystykach zgonów na alkoholową marskość wątroby, bo to jest jedyna taka choroba wywoływana w 100% przez alkohol, że pijemy więcej niż w latach 90.

I że pijemy radykalnie więcej niż w latach 90., bo liczba tych zgonów wzrosła kilkukrotnie.

I to jest najlepszy miernik tego, że może ktoś kupował ten alkohol nielegalnie, ale i tak te oficjalne metody walki z alkoholizmem, czy walki z nadmiernym spożyciem alkoholu przynosiły po prostu efekty, rezultaty.

Byliśmy zdrowsi jako populacja.

I po prostu przez tą alkoholową marskość wątroby.

Najmłodsi ludzie, którzy umierają na tą marskość, mają po 20 lat. – 20 lat? – Tak. – Mi się wydawało, że to trzeba, wiesz, koło 40 sobie można zapracować dopiero. – Wiecie ile osób w Polsce umiera z przedawkowania alkoholu rocznie? – Nie. – Ponad 7 tysięcy. – A ile z przedawkowania innych narkotyków? – No pewnie kilkadziesiąt. – 212. – 212. – W 2019 roku.

To jest taka różnica. – No tak, bo większość narkotyków, definiując narkotyk jako substancję psychoaktywną i nielegalną, tak, to większość narkotyków, które są zażywane jednak, gro to jest pewnie tam marihuana, no to są narkotyki, które trudno jest sprzedawkować tak naprawdę, no.

Żeby w sensie takim, no, żeby… – Użyć tyle, że umierasz. – Użyć, no to to marihuany, to jest to praktycznie niemożliwe, tak.

Ja tu nie chcę w ogóle tutaj gloryfikować marihuany, no ale jest to bardzo trudne, no.

Pewnie jest to mniej trudne w przypadku pobudzaczy i tak dalej, ale zdecydowanie w przypadku alkoholu to jest dużo łatwiejsze, no. – No tak, ale jakoś ten temat, wiesz, jakoś totalnie jest… – Co czwarte utonięcie w Polsce jest po alkoholu. – Co czwarty człowiek, który wiesz, utonie. – W zeszłym roku zatrzymaliśmy 100 tysięcy pijanych kierowców na drogach. 100 tysięcy prawie.

I wiecie, teraz weszły te przepisy dotyczące konfiskaty aut.

I zobaczcie jaki był kwik, nie, po prostu, że konfiskaty aut… 1,5 promila trzeba mieć, żeby ci skonfiskowali auto.

To naprawdę, musisz być totalnie nawalony, żeby jechać… – Ledwo to chodzisz, co nie? – No, no, no. – Już po promilu już możesz zabić teraz, ok? – A był taki kwik po prostu, że wiesz, dziennikarze, dlaczego, że to niesprawiedliwe.

Ja jeżdżę tam, wiesz, Porsche, to dlaczego mają mi zabierać, a jak ktoś jeździ Toyota starą, to jakby, wiesz, jakby jest…

No i też totalna jakaś taka przyzwolenie też jest, nie.

Jakby patrzę na tę sprawę właśnie pijanych kierowców, nie, to już, wiesz, no słynna sprawa z Kozidrak, nie, gdzie ujechała, miała 2,5 promila i sąd jej obniżył wyrok tam dosłownie ta grzywna, jakaś symboliczna, którą ona, wiesz, zarabia w 15 minut grając koncert i powiedział, że wymierza jej niską karę, bo jest zasłużona dla kultury polskiej.

No to mi się wydaje, że jak ona jest zasłużona dla kultury polskiej, to chyba powinna być na odwrót, – chyba powinna być, no. – No bez jaj, bez jaj, nie, zasłużona, no. – No, no, no, ale… – Kuba się zaraz odpali.

Nie, nie, no, Beata Kozidrak, jakby, czapka z głów, naprawdę nagrała, Bajm, nagrał parę fajnych kawałków, no to, to, to, jakby, ja nie chcę tutaj, jakby, dissować, jakby, dorobku artystycznego pani Beaty, do dziś jak słyszę „Jezioro Marzeń”, to tam się łezka w oku kręci, to jest naprawdę piękny utwór, ale, no, to, to nie jest żadna kategoria.

To jest właśnie to, co ty powiedziałeś, że osoba, która gdzieś tam jest w kulturze polskiej, no jest jakoś tam obecna, ja jestem taką osobą, nieskromnie mówiąc, to raczej powinna właśnie dawać swoim zachowaniem pewien społeczny przykład, no, czy, wiesz, czy tak jak pani Kozidrak, czy pan Stuhr, czy, czy inne osoby, które po prostu, wiesz, no, znaczy, ja rozumiem, no, wszyscy gdzieś tam mamy, nikt z nas nie jest doskonały, każdy ma prawo popełnić błąd i jakby ludzie publicznie, niestety, popełniają swoje błędy publicznie, tylko, no, niestety musi przyjść jakiś moment pewnej kary i pewnej ekspiacji też, nie, jakiegoś momentu, że ja wychodzę i mówię, no, słuchajcie, no, przepraszam, no, no, właśnie zawaliłem sprawę, bo w ogóle, no, kompletnie wyszczałem się na to dobro wspólne, tak, na tę ideę taką, że nie jestem sam na tym świecie, że ja jestem po prostu pod wpływem i wsiadam do tego samochodu i, wiesz, i, i, a zresztą, kurczę, no, ja jestem na przykład, mam, ja jestem, mówię o tym często publicznie, jestem dosyć świeżym kierowcą, mam prawo jazdy od półtora roku, więc pewne rzeczy nie są dla mnie jeszcze automatyczne i ja wciąż jestem jeszcze na takim etapie, że jak na przykład wsiadam do auta, a zwłaszcza jadę w dalszą trasę, to zadziwiam się, czuję się zadziwiony, wiesz, zwłaszcza jak widzę na przykład, jak bardzo ludzie w Polsce jeżdżąc samochodem, że tak powiem, uzewnętrzniają swoje emocje, delikatnie mówiąc, wiesz.

I, i bo ogóle dla mnie myśl, że ja miałbym wsiąść do samochodu jakby z jak, w jakiejś zmienionej świadomości, jakiejś upośledzonej motoryki w ogóle i tak dalej i narazić innych ludzi na niebezpieczeństwo, to jest po prostu, no, to znaczy mi się to nie mieści w głowie, to jest jakiś skrajny przykład, skrajnej takiej jakiejś nieodpowiedzialności.

A jak już jesteś osobą publiczną, no to w ogóle, nie, to, to, to w ogóle jazda samochodem to jest taki, taki temat.

Bo z tego wszystkiego to moim zdaniem wyłania się jakby taka, w sensie to cały czas jest te kilkaset lat, o których tu mówiliśmy generalnie i ta walka jakby przebicie się do świadomości to mam wrażenie, że jakby koszmarna praca jeszcze jest po prostu przed, przed wami, nie?

No bo to jakby wszędzie jest opór, nie?

Celebryci, których, że tak powiem, wyłapujecie jakby nie wiedzą o co chodzi, dlaczego się ich czepiacie, nie?

Pani Kozidrak nie wie dlaczego się czepiają, bo może, nie wiem, niewiele wypiła i tak dalej, i tak dalej, prawda?

Cisza nocna, alkoholowa, zamach na wolność, nie?

No to jakby macie wszystkie możliwe narracje przeciwko sobie.

Wiesz co, i tak i nie, bo ja, a ja czasami Jankowi mówię, że Janek, my już wygraliśmy, bo jak patrzę, kto jest po naszej stronie i patrzę na, wiecie, na głowy profesorskie, na, na was patrzę, tak?

Na, na mądrych ludzi, a po drugiej stronie jak Janek idzie do programu i się z kimś kłóci, to przychodzi do Dobromir Sośnierz, tak?

(śmiech) Janek, wygraliśmy!

Do ciebie też powiedział „niech pan się zamknie”, tak jak ostatnio do tej dziewczyny z PO?

Nie, już nie pamiętam, ale on był, on jest za tym, żeby heroinę zalegalizować, no, to jest coś tam…

Jak już takiego argumentu użył w rozmowie o tym, dlaczego my chcemy…

Ale zalegalizować w sensie programu metadonowego, bo tu też byłbym za…

Nie, po prostu, nie, nie, nie, po prostu…

W sensie, żeby w Żabce była w ogóle Hubba Bubba i heroina, tak?

Tak, tak, tak.

Raczej to drugie.

No, wiecie, no, mi się wydaje, że jednak tu się łączymy z takim trendem, jak to się mówi ładnie, zdrowego życia, nie?

I takiego, że jednak ludzie chcą żyć zdrowiej i zarówno jeśli chodzi o fizyczne aspekty, jak i psychiczne aspekty i że jednak to jest silny, silny trend wśród młodzieży, że tak powiem.

Chociaż jak patrzymy na przykład, wiesz, na wyniki sondaży, gdzie kto nas popiera, jeśli chodzi o nasze postulaty, no to na przykład jeśli chodzi o ciszę alkoholową, czy nie wiem, zakaz małpek, teraz był też, był sondaż robiony, bo to też jest jeden z naszych postulatów, żeby tych małpek zakazać.

Bardzo istotna kwestia.

No to poparcie jednak, tutaj się trochę sobie zaprzeczę, no to głównie jednak wśród starszych jest, nie?

Więc, a to jest kolejny, podważa to, co mówimy jeszcze wcześniej, czyli tej traumy PRL-u, kiedy niby wszystko było zakazane, więc dla mnie to jest takie, wydaje mi się, że większość osób popiera, to są naprawdę zdroworozsądkowe rozwiązania, nie?

W sensie, to nie jest, jak ten nocny zakaz, no każdy po prostu, kto ma, wiesz, trochę empatii, rozumie, że to jest coś dobrego, tak?

Więc wydaje mi się, że jest nas milcząca większość i chodzi o to, żeby ta milcząca większość, no wreszcie miała jakiś swój po prostu dotarcie i tubę, której jest w stanie mówić do tych polityków, ale z tymi politykami oczywiście jest ciężko, chociaż no, Krzyś ostatnio się spotykał tutaj w ministerstwie i może jest jakaś nadzieja na zmianę, no przecież ty też byłeś na tym spotkaniu.

Też byłem na tym spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia, no i to było, no spotkanie było bardzo ciekawe, z jednej strony, no na pewno pani ministra tutaj, miała taką chyba największą wolę, taką jakiegoś, prawda, pracy i jakichś rozwiązań.

Poczułem, że to się też trochę rozbija o jakiś taki też, jakiś realizm legislacyjny i też o jakiś taki też lęk, no bo to jest chyba lęk każdego polityka, albo prawie każdego, że kurczę, no jakaś dogłębna reforma czegokolwiek niesie ze sobą po prostu jakby sprzeciw, no bo też większość ludzi psychologicznie boi się zmian, nawet tych, które mogą być potencjalnie na lepsze, no ale sam fakt, że to spotkanie się odbyło, wiesz, że na nie poszliśmy, ja to trochę poszedłem na nie jako taki, nie wiem, jak to nazwać, fikser, kurczę, ale było to bardzo fajne i bardzo w ogóle pouczające i sam fakt, że ono się odbyło, że ktoś nas chciał wysłuchać, spotkać się z nami, wysłuchać pana profesora, który też tam był obecny, było to wszystko bardzo, bardzo cenne, no.

Też wydaje mi się, że też waszą zasługą jest to, że skoro już jesteśmy w obrębie polityki, że były już polityk, pan Palikot został chyba już kompletnie, że tak powiem, publicznie po prostu, no, nie wiem, chyba użyję tego słowa, którego nie lubię, scancelowany.

Znaczy, my nie uznajemy, że to jest nasza zasługa, ale pan Janusz Palikot często do tego wraca, że to jednak my.

Znaczy, to w sumie jest jego zasługa.

To jest nasza ofiara.

Bo tam się złożyły dwie rzeczy, nie, no bo jakby tam się złożyła ta sprawa jego biznesu i pożyczek i z tą sprawą tych reklam z Palikotem i z Wojewódzkim i my tak naprawdę przerwaliśmy mu ostatnią rundę finansowania.

No, bo on miał ten skarbiec Palikota, gdzie można było wygrać tego Bentleya i tam jakieś inne rzeczy można było wygrać i mu się to nie udało, przez to, że wtedy usłyszał zarzuty prokuratorskie.

I była okładka w Super Expressie, tak, z czarnym paskiem.

I on faktycznie myśli, że myśmy się do tego dołożyli.

No, to są sprawy też absolutnie, no, to też wykraczające poza w ogóle, no, to o czym mówimy, no, czyli faktycznie, no, jakaś taka działalność para, no, nie wiem, nie chcę dostać kolejnego aktu oskarżenia, tak, no, ale facet brał kasę na spłacenie długów, nie oddawał, no, brzmi to trochę jak taka figura geometryczna.

Jako twój obrońca powiem ci teraz, zatrzymaj się, powiedzmy tylko, że w tej sprawie jest prowadzone postępowanie.

Ktoś teoretycznie mógłby, jakby tak sobie popatrzył i policzył, to mógłby sobie pomyśleć, że jest tam coś w rodzaju piramidy finansowej.

Można byłoby, tak, można użyć takiego trybu, Krzysiu, przypuszczającego, teoretycznego, wyobrażeniowego.

Jak ktoś wysyła oficjalne pisma informujące, że jego działalność nie jest piramidą finansową, to mi się zapala lampka, że jednak coś może być na rzeczy, a tak dokładnie było w tej sprawie.

Myśmy nigdy na przykład w Newhomers nie wysłali takiego pisma.

Ale to jest to, co nam się mówi na terapiach, jak masz wątpliwości, to znaczy, że nie masz wątpliwości.

No właśnie, no właśnie.

No dobra, no ale Palikot jest jakby barwną postacią, ale też jest płotką w tym samym biznesie.

Tak, jest płotką i trochę też jest tak, że myślę, że ta branża go z przyjemnością poświęci, żeby zrzucić go z sań, żeby po prostu mieć spokój, no ale nam nie tylko o to chodzi.

I też są inne postępowania, które mieliśmy stroną tutaj dzięki Krzysiowi.

Jest też proces kiku celebrytek, które też brały udział w…

I zarządów firm, okej.

To jest istotne.

I to, co się właśnie zmieniło, jest zmiana, że też na ławie oskarżonych są zarządy tych firm, które zlecały te reklamy.

W sensie agencji reklamowych?

Nie, firm alkoholowych plus agencje, które zlecały.

Jest cały łańcuszek zrobiony.

Więc my chcemy, nie wiem czy nam się to uda, no ale my chcemy, żeby oni po prostu oddali, nie tylko żeby odpowiedzieli ci ludzie, ale żeby oddali kasę, którą zarobili na nielegalnych reklamach, co ich może tak naprawdę dopiero wtedy zaboleć.

Wiecie, bo ta grzywna jest do pół miliona złotych.

Nie sądzę, żeby sądy aż tyle tej grzywny dały.

Natomiast to wszystko było robione legalnie, to były faktury, to były działalności i dokładnie widać ile kto za taką reklamę zarobił.

A prawo akurat tutaj jest dość klarowne i mówi, że korzyści osiągnięte z popełnionego przestępstwa ulegają przepadkowi.

Koniec, kropka.

W związku z tym my chcemy przekonać sąd, chociaż wydaje się, że sąd powinien sam do takiego wniosku dojść, że jak ktoś wziął milion złotych za taką reklamę, to ten milion złotych powinien wrócić do Skarbu Państwa.

I jeśli się to zdarzy, to to skończy nielegalne reklamy alkoholu w Polsce raz na zawsze.

Przepadek mienia, ale wtedy przepadek mienia tej osoby, która świeciła buzią po prostu.

No tak, która wzięła pieniądze.

Ale też rozumiem, że firma też może oddać pieniądze, jeśli udowodnimy, że zarobiła na tym.

No tak, ale to będzie trudniejsze, co nie?

Powiedzieć ile firma zarobiła na sprzedaży jakiejś tam wódki, z tego względu, że ona była reklamowana.

To będzie mega trudne.

No pośrednicząca firma łatwo jest.

Tak, tak, jeśli coś jest na fakturze, że ktoś wziął pieniądze za to, a sąd uzna, że to było przestępstwo, to koniec.

A był już jakiś przypadek wśród tych celebrytów, że nastąpiła jakaś refleksja?

W sensie, że się spotkałeś z czymś takim, że jakby, czy zaprzeczenie non stop jest takie?

Wiesz co, no to najbliżej refleksji była Joanna Opozda, bo ona faktycznie dostała wyrok i ona przeprosiła za to.

Nie, no poczekaj, Joanna Opozda ma sprawę z nami.

No ma sprawę, ale publicznie powiedziała, że faktycznie…

Ona się na sali nie pojawiła.

Nie pojawiła, ale zasłaniała się nieświadomością, trochę mało wiarygodne to było, ale faktycznie ona gdzieś tam przeprosiła.

Joanna Opozda to jest ta była żona Królikowskiego.

Bo w ogóle, bo na chwilę jakby się zatrzymać przy tym, bo ja też jak się przyglądałem temu, jakby na przykład jak ty działasz z tymi różnymi delikwentami, nie, to ja miałem na początku tak, że „ło kurwa, jak on ich tam po prostu zawstydza”.

W sensie wiecie, jakby zawstydzanie w internecie, taki jeb, jeb, jeb w tych storiesach.

Nie, se myślę, kurde…

No tak, bo ty dyby bracie wyciągnąłeś jak w średniowieczu.

Ale że leci kamikadze, leci kamikadze, nie, w sensie i wiesz, dopiero później jakby dotarło do mnie, że prawdopodobnie innej metody nie ma.

Że po prostu nie ma, że a później się, kurwa za tych przecież to najłatwiej, a niech się za te korporacje zabierze, ale to znowu dotarło do mnie, że jakby innej metody nie ma, nie.

Ale teraz jakbyśmy, miałbym się jakoś tak spróbować wczuć w taką osobę, nie, to nawet jestem w stanie jakby wykrzesać w sobie takie poczucie, że oni są poddani tak silnemu zawstydzeniu, na przykład tak silnemu oporowi, albo w ogóle zaprzeczeniu, nie, że bardzo trudno z nimi będzie rozmawiać później w ogóle na ten temat, że być może się nie da, nie.

Nie wiem, wiesz, jeśli jesteśmy już trochę w gossip, że tak powiem plotkarskich, no to też mnie zszokowało, że Cielecka reklamowała wódkę, nie, Cielecka, która opowiada, wiesz, że jest córką alkoholika, że się wychowała jako DDA, wiesz, opowiadała o tym dużo, nie, że jakby było, że dużo strasznie z tego wycierpiała, a potem leci po prostu chamska reklama wódy, wiesz, na jej profilach i jednocześnie ona uchodzi, wiesz, za jakiś głos tutaj emancypacyjny kobiet, walczy tam o jakieś rzeczy i gra w tym nowym teatrze, wiesz, jest to wszystko, wiesz, Warszawka, crème de la crème, nie, jakby i tam nie ma żadnej refleksji, nie, i wydaje mi się, że to jest, ludzie, ja mam taką metodę od czasów afery reprywatyzacyjnej, bo powiedziałeś metoda kamikadze, nie, może tak, no jakby, jeśli sprawa nie ma twarzy, jeśli się nie nazwie pewnych rzeczy jasno i nie powie, to jest złe, ci ludzie robią złe rzeczy i robią te rzeczy z chciwości, jednak rządzy pieniędzy, no umówmy się na koniec, to jest po prostu kasa, tak, i się, to ten problem gdzieś się rozlewa, tak, go gdzieś nie ma i wydaje mi się, że to zadziałało w aferze reprywatyzacyjnej, dopóki afera reprywatyzacyjna, to były jakieś anonimowe babcie, które wyrzucano na bruk i nawet Jolanta Brzeska, którą przecież spalono, ona nawet nie wywołała efektu, tak, to jest, i dopiero trzeba było wziąć bogatego biznesmena, wiesz, który chciał wybudować wieżowce przy Pałacu Kultury, żeby ta sprawa, no, nabrała kształtu, tak, żeby faktycznie ktoś zaczął utożsamiać ten problem z czymś większym niż tylko, wiesz, z jakimiś, nie wiadomo jakimi mechanizmami, tutaj ktoś może mieć rację, a ktoś nie ma, no jednak jak się prowadzi taką działalność, nie ma się wsparcia mediów, nie ma się wsparcia, wiesz, no, mainstreamu tak zwanego, no to trzeba działać takimi metodami, tego mnie nauczyło doświadczenie i prawdopodobnie gdybym nie nazwał wtedy Palikota właśnie tak jak nazwałem, z czego będę pewnie miał problemy, mam z tego powodu problemy.

Już w czerwcu proces.

W czerwcu, tak, więc to, no to, wiesz, to może by do niego nie doszło, nie, że może ta fala by nie wezbrała, a i tak jesteśmy bardzo daleko, tak, znaczy, tak jak mówię, no, my walczymy o to, żeby w Warszawie jakieś elementarne rzeczy się zadziały, tak, jakby i wciąż jesteśmy gdzieś na początku tej drogi.

No, bo fenomenalne jest dla mnie to, że jak się temu przyjrzeć, to wydawałoby się, że walczycie o rzeczy oczywiste, na przykład, nie, jakby dlaczego ta wóda przy wejściu do Żabki czy innej Biedronki, jakby nas zalewa, nie, w sensie, jakby skąd ten pomysł w ogóle, prawda?

Znaczy, my walczymy w pierwszej kolejności o to, żeby prawo było respektowane, bo to było zadziwiające, że przez lata polska prokuratura nie miała świadomości, że istnieją social media, tak, i w tych social mediach zgodnie z szacunkami PARP-y wydano półtora miliarda złotych na nielegalną reklamę alkoholu, wiecie, po prostu coś, co jest nielegalne i idzie gigantyczna kasa, żeby to się działo.

Pamiętam, jak ja byłem w ogóle wstrząśnięty i pierwszy raz poczułem, że tak, że zaraz, zaraz, bo owszem, dla mnie to też to było bardzo długo, nawet jako dla osoby uzależnionej, osoby, która się publicznie przyznała do uzależnienia, zaczęła robić różne rzeczy z tym, dla mnie to było długo przezroczyste, a pamiętam taki moment, jak był szczyt popularności Ekipy, nie, tego dla dzieci tego kanału, był taki pik tej popularności, że były piórniki, lody, w ogóle wszystko i był, oni też zaczęli piosenki nagrywać i był teledysk do jakiejś tam piosenki, gdzie byli ci ludzie i ten, ten, ten i ten teledysk pamiętam do dzisiaj toczył się na jakiejś plaży i oni tam pili to piwo Palikota, że tam była normalnie krypto-reklama tego piwa, oni w każdym ujęciu, tam ognisko coś tam, zabawa tego, tego, okej, sami ci ludzie byli dorośli, nie, którzy brali w tym udział w tej ekipie, ale jakby, no, to było oczywiste, że średnia wieku oglądających ten kanał to jest dziewięć, było dziesięć lat, może jedenaście, no bo dla kogo były adresowane piórniki ekipy, lody ekipy i tak dalej, nie, i to, to nikt dorosły tego nie oglądał, to był produkt dla dzieci, to był tęczowy music box, nie, ta ekipa i te wszystkie te, potem te, te rzeczy, które, które robi, robi ten Friz i, i tam była centralnie krypto-reklama piwa, ujęcia i oni potem jakoś kompletnie się z tego wycofali, jakby jakoś to ograli, że to po prostu tak to było w teledysku, nie, nie, już takie były, wiesz, ale – Ale dla mnie to było wstrząsające, kurcze, piwo i to jeszcze piwo, które się nazywało, miało jakiś taki fikcyjny wkład z jakichś tam w ogóle konopi i jeszcze implikowało, że w ogóle tam jeszcze jakaś taka warstwa narkotyczno-marihuanowa była w ogóle w tym wszystkim. – Tak, tak, tak, tak, od tego, znaczy jak myśmy, Palikot i Wojewódzki, bo to był też biznes Wojewódzkiego, nie, czyli jakby tam mamy opinię, opinię takiego profesora znanego, no, że w ogóle większość tych reklam, tego ich alkoholu była kierowana do dzieci, nie, chociaż, już nie chcę nazywać, już nie chcę nazw przywoływać, tak, no, ale cała ta stylówka, tak, to wszystko było, to wszystko było, oni ewidentnie im wyszło z badań marketingowych, że jest jakieś grono 16-20-latków, którzy za mało piją alkoholu i będziemy celować w nich, nie, te wszystkie jakieś, wszystko to słodkie właśnie, marihuaninowe, jakieś marakuje. – Znaczy wiecie, Palikot to się w ogóle z tym nie krył, bo on kiedyś udzielił wywiadu. – On wymyślił szampana piccolo. – Właśnie, tak, wymyślił szampana piccolo, udzielił wywiadu Kuźniarowi w jakimś podcaście, gdzie powiedział, że chce wprowadzić piwo dla dzieci, gdzie Kuźniar go skontrował, mówi „ale jak to w ogóle piwo dla dzieci”, nie, no tak, bo to chodzi, żeby wyrabiać już u dzieci nawyk picia alkoholu i on to wprost mówił, tak – To jest kurwa demoniczne – No nie, no, Palikot jest totalnie diabłem – To jest satanizm, stary, jeżeli coś takiego to jest satanizm, wiesz – A mówimy o naprawdę truciźnie z punktu widzenia medycznego, która nie ma bezpiecznej dawki i silnie uzależniającym środku – No tak, ale te wielkie korporacje bez twarzy też o tym samym marzą generalnie, nie, po co te Piwa Zero robią na przykład, prawda, które – To jest kolejna dyskusja, którą mamy dużą, nie, no bo ja jestem na przykład Piwo Zero dla wielu jest, że to jest takie, że lepiej, żeby pił Piwo Zero, no bo wtedy ogólnie to tak, nie, w sensie jest to takie niejednoznaczne, ja mam ambiwalentne stosunki do tego Piwa Zero, ale w momencie, w którym to Piwo Zero jest w tych samych opakowaniach, nazywa się tak samo, wygląda tak samo i dodają Ci to do każdego maratonu, po prostu wiesz, i że robią z tego piwa, wiesz, izotonik, nie, jakby ten – Plus jest reklamowane przez znane, wiarygodne osoby, kojarzone ze sportem i tak dalej – Nie, no, ale ono też jest rozwiązaniem na ominięcie zakazu reklamy, po prostu, nie, tylko wyłącznie, no to – Tak, ja też mam taki ambiwalentny stosunek, też uważam, że w ogóle z jednej strony super, że ono jest, bo trzeba byłoby to zobaczyć w badaniach, ale na pewno to jako taki w ogóle pewien ekwiwalent spełnia super swoją rolę w wielu różnych przypadkach – Ale z drugiej strony, no tak, no to oczywiste jest, że jeśli masz taki produkt Zero Zero i go reklamujesz pod brandem, który jest, ale to tak naprawdę reklamujesz w ten sposób brand alkoholowy – Plus kolor ma taki sam jaki był – Ten sam branding, wiesz, zielony z białym, jakby, no stary, widzisz billboard, nie zastanawiasz się, tu ci przecież się nie koduje to, że to tam jest na pewno zero. – Szczególnie, że ten billboard widzisz przez parę sekund jadąc samochodem przez miasto – Dokładnie, dokładnie – I nie patrzysz, czy to jest Zero, czy nie Zero – W związku z tym my byśmy bardzo chcieli, żeby reklamy piwa bezalkoholowego również były zakazane i to nie jest nasz wymysł, mówię, my się opieramy na raporcie WHO, który dokładnie mówi co powinno być Zakazana reklama, zmniejszona liczba sklepów, jeden sklep na tysiąc mieszkańców, a nie na dwieście mieszkańców, jak jest w Polsce obecnie, wyrzucenie małpek ze sprzedaży, zakaz małpek z tego względu, że z badań, które są i które promuje prof.

Zatoński wynika, że małpki w ogóle zmieniły kulturę picia.

Kiedyś się piło tak, w głównej mierze, że przychodził weekend, szło się na imprezę, piło się nawet często do odcięcia, a dzisiaj jest tak, że połowa alkoholu w Polsce jest konsumowana w małpkach Czyli to jest tak, że pijesz regularnie i to jest o wiele szkodliwsze dla zdrowia, bo jesteś cały czas poddany działaniu trucizny, a jak piłeś tylko w weekend, to potem przez pięć dni normalnie funkcjonowałeś, organizm się oczyszczał i to po prostu było zdrowsze.

I dlatego małpki, z punktu widzenia polityki zdrowotnej, to jest totalne zło.

No tak, ale to w ogóle nie był produkt dla smakoszy przeznaczony, to już jest jakby grupa docelowa jest jasno zdefiniowana, jak coś takiego robisz, co ma jakby 100 gramów Jest to coś, co możesz schować, ukryć w każdym momencie, jest to coś, co ma jakby taki, tyle ma aromatów, bo tam są takie same aromaty jak w ogóle w napojach, tych jakichś tam gazowanych, ma tyle tego słodzika aromatu, że możesz to po prostu walnąć bez popity, nie potrzebujesz tego w ogóle sprzęgła, tylko po prostu bierzesz łyka nie śmierdzi aż tak od ciebie, więc wiesz, jesteś po prostu w stanie sobie od rana dawkować, a kim jest osoba, która musi rano przed robotą po prostu napić się alkoholu z małpki?

No bez jaj, jest osobą po prostu, wiesz – Koneserem. – Koneserem, tak, tak jak właśnie pan Janusz w filmach pokazuje, może tak właśnie sobie, wiesz, jakby degustować, kosztować, jak smakować życie -Jedna reklama jaką zrobił to jest pan Janusz z aureolą z małpek. – Była taka reklama? – Serio. – Ja widziałem, ale jeszcze wracając do reklam, mi się przypomniało teraz no przecież to, że oni też zrobili reklamę, w której była użyta piosenka Oddziału Zamkniętego Ta impreza, czy tam jak to się nazywa, impreza się nazywała ta piosenka, prywatka, a przecież Jaryczewski, który śpiewał tę piosenkę jest jakimś totalnym alkohol survivorem, jest facetem, który po prostu przez wódkę stracił głos w ogóle, miał ciężką operację i teraz jakby jest jakimś takim w ogóle no trzeźwieniowcem takim w ogóle też może byłby u nas fajnym gościem, to też to jest sataniczne trochę użyć tej piosenki, kiedy to backstory jest znane powszechnie. – Hasło „pij odpowiedzialnie” to jest hasło wymyślone przez branżę alkoholową. – No właśnie, bo to jest też wątek jest bardzo ciekawy, bo oni mają też pulę pieniędzy, które przeznaczać muszą na tak zwaną edukację – Korkowe tak zwane. – Nie nie nie, korkowe to gminy wydają na niwelowanie skutków. – Bo w ogóle ja nie jestem przeciwnikiem edukacji jako takiej, bo uważam, że gdzieś jest etap, że ona musi nastąpić, natomiast ta edukacja, która się odbywa, przecież te takie piosenki rapowe nagrywane z tym jakimś Pihem, co mu ksywę na „Pij” zmieniają i tam jeszcze jacyś – Edukacja prowadzona przez branżę alkoholową. – To jest w ogóle pomysł przez szatana wymyślony. – Ja się śmieję, że zawsze jak liberałowie mówią, że edukacja rozwiąże jakiś problem społeczny, to umiera mała panda, że dla nich zawsze, dla tych fundamentalistów rynkowych edukacja jest rozwiązaniem wszystkim – Może być rozwiązaniem, ale z drugiej strony masz te miliardy wydawane przez branżę na edukację, nawyków tego typu, że tak, sport – alkohol, kultura – alkohol, wszystkie te Męskie Grania, wszystkie te mecze, teraz właśnie za pomocą tych piwek zero to wejście w temat zdrowia, czyli wejście w temat biegania maratonów i że piwo teraz będzie izotonikiem – Jakby oni budują, to zresztą akurat Rutkowski Robert fajnie opowiadał, że to działa na poziomie połączeń neuronalnych, żeby zbudować nawyki, że to jest po prostu nawyk, spotykam się obejrzeć mecz – piwo, idę obejrzeć koncert – piwo, rozmiękczenie też piwa, że już nie jest piwo tylko piwerko, piwko, wiecie, że jest totalnie, większość Polaków nie uważa piwa za alkohol -Jeszcze jeśli wódka, wszyscy ogarniają, że to jest alkohol, etanol, to już piwo nie jest piwo – Piwo to nie alkohol, kurczak to nie mięso – Tak, tak – Ale to jest ciekawa kwestia, pytanie nawet tak naprawdę do was, jak językowo jest traktowane upojenie alkoholowe, kultura, picia – To jest bardzo ciekawe, bo to tak jak mówisz, że Robert Rutkowski, no to sam używa tych spieszczeń też ostatnio słuchałem, wszyscy temu ulegamy, generalnie nawet nie chcąc to jakby powiemy małpeczka, małpka, kurcze, piwcio, w sensie jakby na upojenie alkoholowe, ja jakby używam tysiąca, bym powiedział, jakby nieuprawnionych – Na cyklu – Na terapii, jakby, nawet się trochę, wiecie, bawię tym wszystkim, bo, ale, no, no, tak, no w języku to jest po prostu, nie, jakby to wszystko pisane, ja w sensie, cały czas uważam, że w którymś momencie ta edukacja musi nastąpić, żeby, no w sensie, jak świadomość jest zerowa co do tego, że piwo to alkohol, nie, no to jakby gdzieś musi to jakby – Znaczy zacznijmy od tego, że po prostu nie będzie reklam – Że nie będzie reklam, ale teraz – To by zrobiło bardzo dużo – Hasło, które przywołałeś wspaniałe „pij odpowiedzialnie” jest dla mnie genialne, bo zresztą zaczyna się od słowa „pij”, nie, jakby tyle, nie, jakby tego Piha nieszczęsnego rapera, ksywę „Pih” przerobili na „P ij”, nie, no, kurwa – Było coś takiego naprawdę? – No stary, jest taki rap po prostu, on tam z jakimiś takimi starszymi aktorami występuje – Ale to była reklama, czy to była edukacja? – To jest taka edukacja o tym, żebyś nie wypił za dużo, żebyś nie, tam coś tam, no, to znaczy, bo jest tak chujowe, że… – O, no, tak, no to jest health-washing alkoholu, czyli jakby… – A propos takiej przenoszenia odpowiedzialności na jednostkę, to wczoraj też na tym spotkaniu, a propos nocnej ciszy alkoholowej, no, przyszło bardzo dużo mieszkańców dzielnicy, którzy mają realny problem z tym, że są te nocne, że są awantury, że jest brudno i tak dalej i pan burmistrz użył argumentu, że państwo powinno być, znaczy… – My – Tak, my powinniśmy być bardziej aktywni w przedmiocie zgłaszania tego typu wybryków straży miejskiej, bo wtedy będzie można ewentualnie… – W sensie, że zabito pod monopolowym, żeby zgłaszczać. – Tak, tak, a wiesz, a potem się okazuje, że nie ma, 1/4, wiesz, straży miejskiej jest 1/4 wakatów, znaczy 25% stanowisk jest nieobsadzonych, bo po prostu samorząd płaci tak mało strażnikom miejskim, że oni po prostu się nie zgłaszają do pracy, no to jakby, czy mamy zrobić zrzutkę na tych strażników miejskich, tak?

My mamy zacząć… – Patronite’a. – Tak, właśnie, w ogóle założyć patronite’a, żeby faktycznie, wiesz, no, żeby chodziły patrole… – Plus samemu chodzić i zbierać dowody, że w jakimś nocnym sprzedali alkohol osobie niepełnoletniej. – I butelki, jakby jeszcze, wiesz… – Bo słyszałem taki głos, że… – Sprzątać butelki, tak sami powinniśmy sprzątać. – Że wystarczy zacząć egzekwować przepisy, które już są, żeby nie sprzedawać nieletnim i pijanym, żeby to, w sensie, wystarczy, nie? – Ale wiecie co, to jest kwestia tak naprawdę wyboru, bo państwo jak chce, to potrafi być skuteczne.

Była sytuacja taka z dopalaczami, które były wszędzie, tak?

I bez jakiejś radykalnej zmiany przepisów, z dnia na dzień, poradzono sobie z tym problemem, bo państwo chciało to zrobić.

Był ten sam premier, który obecnie… – Ale to wtedy walczono, wiecie, z narkotykami, nie? – No tak, a to… – Które sprzedawane były dzieciom. – A tutaj jakby powiedzieć, że alkohol to narkotyk, jest to twardy, to w ogóle, uuu, panie, gdzie, no… – WHO nie ma tutaj żadnych wątpliwości. – WHO nie ma problemu, ale znowu, żeby to się przedostało, bo jednak wydaje mi się, że jakby, ja to kumam, jakby mi się to podoba, że zacznijmy nazywać alkohol narkotykiem, po prostu, no bo jak go inaczej nazywać, nie?

Ale z drugiej strony, jakby narkotyki, no to są te coś, to nielegalne, to brudne, nie? – Ale to wciąż jest o tym, wiesz, jak nam się słowa konotują, nie?

Bo to jest wciąż o tym, że dla większości ludzi i wydaje mi się, że też dla ludzi właśnie klasy politycznej i dla w ogóle tego pokolenia właśnie, no już nie mówię o starszych, ale właśnie o tych politykach, którzy teraz, powiedzmy, są w piątej dekadzie życia, to dla nich w ogóle, oni jeszcze są z tego rozdania, że właśnie tak jak mówiliśmy na początku, że alkoholizm to jest, oznacza już takie wypisanie się ze społeczeństwa totalne, a narkomania tym bardziej, bo narkomania to jest w ogóle coś takiego już nie dość, że wypisałeś się ze społeczeństwa i to jeszcze zrobiłeś to drogą w ogóle jakiejś tam podejrzanej kontrkultury, nie?

Z reguły jakiejś, która… – I byłeś słaby. – I byłeś słaby do tego, tak? – Tak, słaby. – Byłeś słaby i w ogóle, no, że narkomania to wciąż jest chyba w ich mniemaniu jakieś dawanie sobie w żyłę.

Chociaż opiaty, jak wiemy, wszyscy wróciły… – W sterylnej postaci. – W wielkim stylu i w trochę innej postaci.

Ale to jest to, nie?

I w tym momencie, jak mówisz tym ludziom, alkohol to jest narkotyk, to w ogóle oni słyszą coś takiego też z politycy, są chyba ludźmi przeczulonymi strasznie na własnym punkcie, więc oni słyszą w ogóle tak naprawdę „to ty jesteś narkomanem”, a on sobie myśli „a jakim ja jestem narkomanem?

Ja mam świetny barek dobrych win przywiezionych mi tutaj właśnie, wiesz, przywiezionych z południa Francji i ja po prostu piję pół butelki w niedzielę do obiadu i ty mnie nazywasz narkomanem?

Jestem urzędnikiem publicznym i tak dalej, wiesz, prezydentem, burmistrzem, posłem, ministrem, etc., etc.

I to jest chyba ta taka też blokada na poziomie ego, na poziomie tego jak się konotują słowa i tak dalej, i tak dalej.

I też strach oczywiście przed wyborcami, ale ta nieumiejętność spojrzenia tej prawdzie w oczy, że ten alkohol jest po prostu totalnym źródłem jakiejś szkody społecznej.

Tak, a też bardzo ciekawa statystyka, że 70% alkoholu, który jest kupowany, kupowany jest przez 19% społeczeństwa.

Czyli tak naprawdę to jest dyktat mniejszości.

Większość ludzi normalnie funkcjonuje i ten alkohol, wiesz, nie jest w ich życiu ważnym produktem.

No, a to jest ciągle parę milionów Polaków, które bardzo nawizywają.

Twardych liczb, ale to jest bardzo dużo.

Ale mimo wszystko, jeśli mówimy o całym społeczeństwie, to większość ma inne spojrzenie na to i inaczej funkcjonuje.

Mnie też jeszcze w tej dyskusji martwi to, że ten głos lekarski jest mało słyszalny.

Wczoraj mieliśmy też dyskusję o tym, że jest kwestia bezpieczeństwa, jest kwestia bójek, jest kwestia ogólnie brudu, ale w ogóle zabrakło w tej dyskusji wczoraj o tej ciszy alkoholowej, to co się dzieje na SOR-ach, w szpitalach, jakie to jest obciążenie gigantyczne.

I nie wiem, zastanawiam się, dlaczego ci lekarze tak słabo zabierają w tej sprawie głos, tak jak politycy.

Czy to też nie jest trochę tak, że oni sami też mają duży problem z tym alkoholem i być może dlatego nie zabierają, bo wiemy, że obciążenie systemu zdrowia jest potężne z powodu tego alkoholu.

W sensie, że mają problem z alkoholem, w sensie ze spożyciem alkoholu?

Że żyją pod ogromnym stresem, tak jak politycy trochę, że muszą sobie jakoś radzić, żeby ten kortyzol ograniczyć.

Obiegowa opinia jest taka rzecz, że tak.

Myślę, że zaraz na nas lekarze obrażą.

Wydaje mi się, że to jest coś takiego, że w Polsce jest taka jeszcze kultura, że lekarz to jest ktoś, komu się nie do końca prawdę mówi.

Że przychodzisz do tego lekarza, a jeszcze chyba to mężczyzn dotyczy, że przychodzisz do tego lekarza i lekarz mówi „a ile pan pali tych papierosów, a ile pan pije tego alkoholu?”.

Dotyczy uzależnionych na pewno, bo nie mówią prawdy lekarzowi, to jasne.

Jeśli ratownicy mówią nam, że 1/3 osób na SOR-ach to są ludzie po alkoholu albo z powodu, że sobie coś połamali, albo już pili tak dużo, że żylaki przełyku im się otworzyły.

To jest oprócz systemu kryminalnego i sprawiedliwości, to system ochrony zdrowia to są dwa najbardziej zniszczone przez alkohol systemy.

Ile by się skróciły kolejki do lekarzy, jakie by były korzyści dla nas, gdybyśmy ograniczyli spożycie o 30-40% i dla mnie milczenie tego środowiska jest zastanawiające.

Policjanci o tym nie mówią, prokuratorzy o tym nie mówią, mimo że oni na co dzień z tymi skutkami alkoholu muszą nieustająco walczyć.

A ten głos jest praktycznie, nie wiem, może jestem niesprawiedliwy, nie wiem, patrzę na Ciebie Krzyś, ale mam wrażenie, że brakuje tego na maksa.

Mi jest ciężko powiedzieć, bo te osoby, do których się zwracamy o pomoc i prosimy, żeby nas wsparły, to są też lekarze, to oni zawsze nam tą pomoc oferują.

I też badania z 2018 roku opublikowane w czasopiśmie Lancet, czyli najbardziej takim opiniotwórczym lekarskim czasopiśmie, no wprost mówią, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.

I że te wszystkie takie kwestie historyjki o tym, że tam lampka czerwonego wina na serce, to to są bujdy na resorach.

W związku z tym, ja to bardziej z tej perspektywy patrzę na to.

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wpisze w swoich zaleceniach i mówi o tym, czym jest alkohol.

W związku z tym jasne, że ten głos fajnie byłby słyszalny, fajnie jakby Kościół się wypowiedział, wiecie, głośno na ten temat.

Święty Paweł pisze w którymś z tych listów, że „nie pijcie wina”.

W związku z tym fajnie jakby było, jakby takie opiniotwórcze środowiska się wypowiedziały, w szczególności, że to one mają w tym interes.

Z punktu widzenia duchowego nie powinniśmy zmieniać swojej świadomości, to jest w każdej dużej religii.

Z punktu widzenia zdrowotnego powinniśmy…

U nas w judaizmie to są momenty, kiedy można, jest zalecane.

W islamie, w chrześcijaństwie i w buddyzmie w ogóle nie ma takiego opcji.

Środowisko lekarskie, jasne, to oni ponoszą te koszty, to oni potem muszą się zajmować osobami, które tracą zdrowie przez alkohol.

Byłoby super jakby ten głos był bardziej słyszalny.

Było mnóstwo mitów lekarskich, że piwo jest dobre na laktacje, że czerwone wino jest dobre na zawały serca.

Ale też daliśmy do badań, które pokazują skąd się te mity biorą.

I tu się znowu objawia ta mityczna branża, która gdzieś tam jakiś artykuł w Ameryce Południowej, artykuł nienaukowy, który tak naprawdę nie spełnia standardów naukowych, gdzieś tam produkuje.

Potem on jest gdzieś cytowany, jest cytowany jeszcze dalej i potem trafia na przykład do artykułu jakiegoś medium.

To takie jak branża tytoniowa.

Zapałki Ojca Świętego, tak?

W ten sposób to działa.

Branża tytoniowa chyba jakby przebadana pod tym kątem wypuszczania narracji było.

Jak tam jakby stres wymyśliła po to, żeby te papierosy mogły ten stres łagodzić.

A słuchaj do Ciebie Janek, no bo do Ciebie piszą ludzie non stop.

Jakiś takich sygnaliści się pojawiają, którzy coś Ci ze środka tych firm opowiadają?

Wiesz co, trochę z agencji ludzie do mnie pisało bardziej.

Jeśli chodzi o kartele, bo ja lubię to określenie, kartele alkoholowe.

Jak zaczęliśmy robić tę akcję, to dostałem dwóch źródeł, że wynajęli wręcz do detektywów.

Bo oni byli święcie przekonani, że płaci konkurencja.

Bo oni mają wojnę, jest tam jakaś wojna piwa z alkoholem ogólnie w tej branży.

Jesteśmy niewolnikami języka właśnie.

Dokładnie, piwo z wódką prowadzi i tam słyszałem, że jak coś z detektywów, była jakaś kancelaria wynajęta, żeby dowiedzieć się kto nam płaci.

Ale to rzeczywiście jak kartele, słuchajcie, w Meksyku zwalczające się, jedźmi produkującymi.

Czyli jest dobra zabawa jednak.

I to było.

I było trochę głosów właśnie, że te agencje się zaczęły bać, po prostu, że zaczęli się faktycznie bać.

I tutaj nastąpiła pewna zmiana, bo oni się czuli totalnie bezkarni.

W sensie te agencje reklamowe były tego i w momencie, kiedy jedna czy druga osoba dostała zarzuty i zaczęło być tam coś tam, no to oni już tam chyba już trochę zmienili dla tego państw.

Ja ci chyba kiedyś wysłałem, że ja dostawałem nawet propozycje reklamowania alkoholu.

To był absurd jakiś, co?

No nie, to nawet ja, jak go dostałem.

Czy „Hej, Juliusz, podaj nam swojego maila, chcielibyśmy ci wysłać piwną niespodziankę”.

Piwną niespodziankę.

Piwna niespodzianka.

Piwna niespodzianka, no pysznie to w ogóle brzmi.

Ale ja wam mogę powiedzieć, że w secie…

Piwna niespodzianka i mięsno jesz.

W jaki sposób branża doprowadzała do tego, że te postępowania nie były wstrzynane?

W przedmiocie tych nielegalnych reklam.

Opowiedział mi prawnik, który pracował kiedyś dla branży, wyglądało to w ten sposób, że jak trafiało zawiadomienie, bo trzeba mieć świadomość tego, że państwowe instytucje od lat pisały zawiadomienia na wszelkie reklamy, które się pojawiały w przestrzeni publicznej i wyglądało to w ten sposób, że jak takie zawiadomienia trafiały do prokuratora rejonowego, to zaraz za tym zawiadomieniem przychodził prawnik z branży, przynosił trzy opinie profesorskie mówiące o tym, że internet to nie jest w ogóle sfera publiczna, że to nie był alkohol i że to w ogóle nie była reklama.

I taki prokurator, który prowadzi, wiecie, ma w referacie 200 spraw o wiele prostszych intelektualnie do poradzenia sobie z nim, no to co robi z taką sprawą?

Nie będzie się kopał z jakimiś profesorami, odmawia uszczęcia, umarzał.

Ale niestety dalej tak bardzo często jest.

W sensie, że ja cały czas dostaję informacje od ludzi, którzy poskładali te zawiadomienia, że te sprawy są umarzalne.

Ja muszę pochwalić polską prokuraturę.

Warszawską.

Warszawską.

Trafiliśmy na super prokuratora, który się tą sprawą zajął.

Naprawdę intelektualnie to ogarnął.

Sam, zanim ktoś przyszedł, to sobie wywołał różne opinie, które mu pokazały jaka jest rzeczywistość i po prostu zamiótł ich.

My mamy teraz problem, że de facto zalegalizowano coś, co też nie powinno być totalnie legalne.

I moim zdaniem to jest super grosz.

To znaczy dowóz alkoholu.

Kiedyś przynajmniej trzeba było wyjść z tego domu i być w stanie stać na nogach i kupić ten alkohol.

A teraz jest akcja, że dowozić ci kurier, wódę i możesz w stół.

Przez app’ki możesz już te wszystkie dowozy.

I naszym zdaniem to jest totalnie nielegalne.

Ale to jest w jakich app’kach?

W jakimś Uber Eatsie?

Możesz sobie zamówić?

W każdej prawie.

Klikasz i masz do wyboru, do koloru.

Biedronka też na dowóz.

I naszym zdaniem to jest totalnie nielegalne.

I to zostało zalegalizowane przez jakiś wyrok sądu administracyjnego.

To zostało, pojawiła się jedna interpretacja, która mówi, że to jest legalne.

Moim zdaniem to nie jest legalne, chociażby z tego względu, że to nie zostało wprowadzone we wszystkich sklepach, które funkcjonują.

Część dużych marek nie wprowadziła tego, bojąc się, że ktoś na przykład stwierdzi, że to jest złamanie prawa i zabierze im zezwolenie.

A nawet jak jest to robione, to jest powoływany odrębny podmiot, na który bierzesz odrębne zezwolenie, w razie czego, gdyby ktoś się rzeczywiście kiedyś przyczepił i to zezwolenie zostało zabrane.

I to jest taki handel całodobowy, tak?

No tak, możesz zrobić dwa kliknięcia i masz po prostu pół litra za 15 minut.

Kurier ma niby sprawdzić, czy jesteś trzeźwy i czy jesteś pełnoletni.

No to już widzę tego kuriera, który jedzie przez pół miasta i mówi „dobra, nie, sorry”.

W teorii dajesz kurierowi pełnomocnictwo do tego, żeby w twoim imieniu kupił alkohol i potem on jest zobowiązany.

Prawnicy są w stanie wszystko wymyślić.

W sensie, że jakieś checkboxy zaznaczam, że kurier może mi dowód sprawdzić?

Jest regulamin rozpisany z jedną i drugą strony.

Jak ja raz musiałem zamówić wino, bo coś tam gotowałem, to nikt mi nic nie sprawdzał.

Zostawił mi pod drzwiami i nara.

To jest dla mnie supergroźne, bo to znaczy, że możesz być w cugu alkoholowym przez całe dnie, nie wychodzić z domu i mieć cały czas dowóz z alkoholem.

To jest nieustająca walka z tymi prawnikami, z sądami, które niestety też myślą bardzo wąsko na ten temat.

Więc wiecie, to jest naprawdę robota.

Tylko problem polega na tym, że nie my do końca będziemy tą robotę robić.

Powinno tą robotę robić państwo, a my to państwo ciągle musimy do tego zawstydzać, żeby to działało.

Namawiać, zachęcać.

Z tym kurierem to jest komedia.

Przecież to jest taki sam człowiek, który dowozi przez aplikację, więc często to jest człowiek z jakiejś mniejszości narodowej.

Po całym dniu jakimś rowerze, czy na jakimś skuterku, uciekaniu przed śmiercią na Wisłostradzie czy gdzieś.

I on z piątku na sobotę o pierwszej nad ranem wchodzi na imprezę, gdzie jest po prostu banda pijanych ludzi.

I co on będzie weryfikował?

W ogóle dostanie w mazak w trzy sekundy i się skończy jakiekolwiek, wiesz, to jest jakiś absurd.

Komedia prawna.

Prawo jest okej, jest kwestia jego egzekucji.

I woli państwa egzekwowania tych przepisów.

Tak jak oni mówili, że internet nie jest miejscem publicznym.

No nie, a czym jest?

Sorry.

Oni się długo bronili, tak jak Krzyś mówił, że to są zamknięte grupy.

A to, że mam na zamkniętej grupie 400 tysięcy osób, to jest spoko.

Chociaż moim zdaniem i tak najlepszą linię obrony prezentuje pan Janusz Palikot, już tutaj wspominany.

On stwierdził, że jemu nie można zabronić reklamy alkoholu, bo on jest alkoholem.

To jest jak narracja, wiecie, tego gościa z „Chłopaków z baraków”, który tam prowadził, tam pilnował tego parku, żeby wszystko było w porządku.

I am alcohol.

Ja mam szczerze powiedziawszy czasami takie podejrzenie, że to jest taki bardzo widowiskowy upadek alkoholika po prostu, nie?

W sensie jakby po prostu, nie?

W sensie taki publiczny jakby walnięcie głową w ziemię generalnie na oczach całej Polski.

Ja bym taki…

O, ja myślę, że to jeszcze w ogóle trochę potrwa, no, że to jest…

I nie wiadomo jak się skończy, to trzeba mieć tego świadomość.

I też nie wiadomo jak to się skończy, nie?

Bo niektórzy ludzie mają jakiś taki niesamowity talent, do…

Ale żeby się odbiło, ja jestem za tym.

Słuchaj, ja życzę tak naprawdę prawie wszystkim dobrze, tak?

I życzę, ale przede wszystkim życzę wszystkim jakiejś samoświadomości minimalnej.

Żeby… żeby… przyszedł do waszego programu i dokonał ekspiacji i opowiedział o tym jak zbłądził.

Było w sensie super, no, tak, jakby każdy alkoholik w przeszłości ma rzeczy, których…

Żeby się rozpłakał.

Włączymy mu jezioro marzeń.

Podałem mu chusteczki.

Coś zjemy razem może, on ugotuje, bo on tak widzę lubi sobie pogotować, no.

Do Lublina pojedziemy do tej…

On chyba sprzedał już te kamienice, co?

Ty Janek, też z winem gotowałeś, rozumiem?

Wy jesteście abstynentami?

Ja w zeszłym roku piłem alkohol na dwóch weselach, więc nie powiedziałbym osobie, że jestem w pełni abstynentem.

Ale zredukowałem to picie o 95%.

No właśnie, to mnie ciekawi, jakby jak to na was wpłynęło, że tak powiem na…

Znaczy u mnie to było pierwotne.

Ja przestałem pić zanim się zająłem tym tematem, bo ja się nim zająłem, tak jak pokazywałem trochę z przypadku, bo to Janek tutaj jest bojownikiem o zmianę świadomości głównym.

I trochę z nudy.

Natomiast ja przestałem po prostu pić w zasadzie też, bo mi się znudziło.

Bo mi alkohol przestawał cokolwiek dawać, a trochę mi zabierał.

Zabierał mi dobry sen, gorzej mi się funkcjonowało i tak dalej.

I uznałem w pewnym momencie swojego życia, że w zasadzie po co.

Mi ta lampka czerwonego wina wypijana do obejrzenia filmu nie robi nic.

Poza tym, że po prostu budzę się i czuję, że wypiłem lampkę czerwonego wina.

Wszedłem na imprezę, ja nie musiałem pić alkoholu, żeby się dobrze bawić.

Mogłem się naprawdę odpiąć i bawić się bez używek.

I stwierdziłem, że w takim razie po co.

I to było w ogóle niezależne od całej tej krucjaty czy też zabawy.

Ja nie jestem abstynentem zupełnym, ale zredukowałem to zdecydowanie i nie czuję żadnej straty.

Ja raczej z ziołem miałem problem, więc ten alkohol nigdy mnie nie ciągnął.

Ale tak jak Krzyś mówił, odkrywasz, że po tym alkoholu kolejny dzień jesteś zwalony.

Po co?

Ale faktycznie, a jeszcze na stypie jednej piłem alkohol, ale ciągle mam takie poczucie, że jak jestem na takiej uroczystości mocno związanej, to w tym momencie… – Ale są jednak takie okazje zakodowane. – Są takie, tak.

Ja to nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz piłem alkohol.

W sensie nie jestem w stanie powiedzieć, że to był moment, w którym przestałem pić alkohol.

Po prostu to się jakoś tak…

Pandemia była takim momentem, że się nie wychodziło.

Po co będę szedł do sklepu, żeby kupić piwo, żeby siedzieć w zamkniętą ścianę i pić.

W związku z tym to był taki moment, w którym na pewno to się zmieniło.

Ale ja, a propos tego, co mówimy, a propos tego, że on tak średnio wpływa na zdrowie.

Właśnie posłuchałem wywiadu z Maciejem Maleńczukiem, który właśnie powiedział, że on przestał pić alkohol z tego powodu, że mu zaczęło szwankować zdrowie i zaczął źle wyglądać rano, jak patrzył w lustro. – No to chyba już… – Kurde, że Maciek zaczął tak źle wyglądać? – Ok, ok.

Nie no, Maciek też życzę mu dobrze.

Wybitny muzyk, absolutnie wybitny gitarzysta, a dużo mniej wybitny, powiedziałbym, orator publiczny może, ale to nikt nie musi być wybitny w każdej możliwej kategorii.

Powiedziałeś, Janek, że wy się bijecie o to, aby spożycie alkoholu spadło o 30% w Polsce mniej więcej.

Myślicie, że w jakiej skali czasowej będzie jakby… ten projekt będziemy w stanie, to nawet nie wy, tylko my jako społeczeństwo będziemy to w stanie dowieść?

O ile w ogóle, na ile to jest utopijne w ogóle? – Dla mnie to jest turboutopijne.

Uważam, że to naprawdę średnio zależy od nas.

Poza tym, że my robimy swoje i chciałbym, żebyśmy robili to cały czas z chęcią i z takim poczuciem, że to raduje nam serducha.

Natomiast wiecie, to się może wydarzyć, niezależnie od nas, to się może wydarzyć pomimo nas.

Jak my przyłożymy do tego jakąś rączkę, to będzie super.

Ja po prostu chcę robić każdego dnia to, co robimy.

W tym sensie chodzić na te konsultacje, bo to jest super historia, zobaczyć 100 osób, które tam po prostu krzyczy na jakiegoś burmistrza, że w ogóle co on tutaj robi i dlaczego jest bezczelny, używając takich argumentów.

To jest po prostu super. – Uważam, że przy tym zrobiła się bardzo fajna emocja społeczna.

Jak w sumie chciałbym być w tej emocji?

Takiej emocji, która ma na celu to, żeby ludzie byli zdrowsi, żeby byli bardziej w jakimś takim dobrostanie.

I to jest dla mnie spoko.

A wiecie, zmiana to zależy od polityków.

Jak oni będą chcieli, to zmienią to po prostu pstryknięciem jednej ręki.

Tak naprawdę można byłoby zacząć egzekwować prawo i w ciągu miesiąca zmienić ustawę, która w ogóle nie będzie ograniczeniem wolności, będzie naprawdę standardową, europejską ustawą i w ogóle żadna wolność nie będzie ograniczona. – Znieść alkoholizm ustawą oczywiście jest mało prawdopodobne, ale jak patrzymy na to, co na przykład zrobiono, jak 500+ zniesiono de facto biedę wśród dzieci ustawą.

Więc jakby państwo ma narzędzia do tego, żeby faktycznie zmieniać nasze życie na lepsze.

I to jest myślę z tym, co my walczymy, z tą niewiarą w państwo, z tą niewiarą, że faktycznie są instytucje, są programy, są regulacje, są przepisy, które mogą nam wszystkim pomóc żyć, że państwo to nie jest tylko złodziej, że państwo to nie jest coś zawsze złego, że to nie jest zawsze coś obcego i narzuconego.

I to jest ta walka.

I w momencie, kiedy to państwo będzie nasze, w tym sensie, że będziemy wierzyć w to państwo i będzie ono działać na naszą rzecz, to myślę, że te 30% spadku spożycia alkoholu jest do zrobienia dosłownie w dekadę.

To są rozwiązania, które gdybyśmy my przyjęli, te wszystkie propozycje, które my proponujemy, jestem przekonany, że jesteśmy w stanie wrócić do spożycia z początku lat 90., że to jest absolutnie wykonalne.

Tylko tak jak mówię, edukacją samą czy działaniem naszym na Instagramie czy podcastach, to my możemy uratować pojedyncze życia i to też znaczy wszystko.

To też jest oczywiste, bo do mnie piszą ludzie tak samo, że przestali pić alkohol.

Zresztą pod filmami moimi czy…

Rutkowski też ma mnóstwo, nie wiem, czy wy też macie takie wiadomości. – Od cholery. – Od cholery.

Każda z tych osób jest uratowanym życiem.

I to nawet było warto dla tej jednej osoby. – Oczywiście, że tak. – A tych osób, jak zbierzemy je wszyscy razem, to już są tysiące, dziesiątki tysięcy.

Ale żeby to nabrało tego, tak jak mówię, tego 30% spadku, to potrzeba tego państwa.

I potrzeba tego państwa, a wtedy jesteśmy w stanie to zrobić naprawdę, moim zdaniem, bardzo, bardzo szybko.

Ja dostałem kiedyś pytanie, czy prawem można zmienić świadomość?

Ja uważam, że to w ogóle jest turbo połączone.

Oczywiście trzeba edukować, trzeba przekazywać właściwe informacje, mówić prawdę o tym, czym jest alkohol, ale bez skorelowanej z tym polityki państwa.

Bo nie może być tak, że teraz państwo, czy to Ministerstwo Zdrowia wypuści kampanię, w której mówi, że alkohol szkodzi i powoduje raka tak samo jak azbest, a za chwilę będzie reklama piwa.

Państwo musi poinformować o tym, czym jest alkohol i musi mieć z tym spójną politykę.

Skoro alkohol jest szkodliwy, to nie możesz go kupić na każdym kroku.

Skoro jest szkodliwy, to nie możesz go kupić na stacji benzynowej i on jest eksponowany tak, że… – Nie może być tańszy niż woda mineralna. – Tak, nie może być tańszy, nie może być reklamowany.

To po prostu wszystko musi być spójne i te przepisy muszą być na tyle mądre, żeby były skuteczne.

Żeby po pierwsze obywatel zrozumiał, że to nie jest forma opresji, a po drugie, że one są łatwe do egzekwowania.

Całkowita prohibicja nie działa, to zostało sprawdzone 100 lat temu, natomiast inne formy regulacji tego świata są też możliwe i to też zostało sprawdzone.

Zrobiła to nawet Polska. – Ale w ogóle prohibicja to jest ciekawy wątek, bo tę prohibicję to się tak odżegnuje, od czci i wiary, ale ona i tak obniżyła spożywcze przeżywienie. – O 30%. – Ale w ogóle nie wolno o tym mówić, mam poczucie. – Bo, że mafia od razu tam jest. – No tak, w Ameryce prohibicja przyniosła duże rezultaty korzystne, zdrowotne, ale też model prohibicyjny jest stosowany tak naprawdę w Skandynawii w dużym stopniu, jeśli się zastanowimy.

W Norwegii jest tak, że masz specjalną kartę, jeśli za dużo pijesz tego alkoholu, to puka do ciebie opieka społeczna i pyta, czy u ciebie wszystko jest w porządku.

Model prohibicyjny legalizacji marihuany jest prowadzony na przykład w Urugwaju.

Też masz kartę, możesz kupić tylko w sklepie, który jest kontrolowany przez państwo i możesz kupić tylko tej marihuany tam, ile to państwo ci na to pozwala.

Więc ta prohibicja ma różne wymiary.

W Stanach Zjednoczonych chyba można było kupować alkohol w czasie prohibicji, jeśli ci lekarz na to się zgodził.

Może to jest rozwiązanie.

Jakbyśmy zaczął proponować takie rzeczy, to podejrzewam, że nikt już nie chciałby tego rozwiązać.

Pierwsze założenia do naszej ustawy napisali terapeuci uzależnień.

To zgodnie z ich projektem, jak Polska miałaby wyglądać, to rzeczywiście można by było powiedzieć, że wolność jest ograniczona, bo tam finalnie to alkohol chyba miałby być nabywany między 13 a 18.

I okej, może to jest potrzebne z punktu widzenia czym jest alkohol, ale też mamy takie przekonanie, że zacznijmy od mniejszych środków, które może przyniosą efekt, a efekt powinien być taki, że po prostu powinniśmy gdzieś o połowę mniej pić.

Litwinom się to udało.

Zastosowali bardzo rozsądne regulacje, zakazali reklam, wprowadzili ograniczenia czasowe, nie jakoś turbo rygorystyczne i o kilka litrów rocznie im spadło spożycie alkoholu.

A myślę, że Litwini mieli jeszcze większe obciążenia, bo byli częścią Związku Radzieckiego, gdzie tam podejście do alkoholu było trochę inne.

Myślę, że można podsumować to w ogóle wszystko w ten sposób, że nikt nie chce nikomu zabraniać pić alkoholu i że to nie jest tak, że w ogóle to chyba taki message do wszystkich Sławków Mentzenów tego świata, że nikt nie chce nikomu zabraniać pić, ani nikt nie chce nikogo traktować jak małe dziecko, które jest po prostu w pełni sterowalne i pokazać ludziom, co mają robić, jak mają dysponować swoim wolnym czasem, ani swoim w ogóle organizmem itd.

Oczywiście, że jest coś takiego jak odpowiedzialność osobnicza za samego siebie, tylko nie ma po pierwsze odpowiedzialności osobniczej bez odpowiedzialności też za to, co cię otacza.

To jest po prostu jakby, no to jest mit.

I jakby takie przekonanie o sobie samym, że to ja akurat jestem ten mądry, ja akurat jestem ten świadomy, no to ja nie to akurat właśnie przecież, ja nie robię żadnych głupot, a ja w ogóle też jestem ten tak naprawdę jedyny, a reszta to ludzie, którzy mnie otaczają, to są jakieś takie fantomy, a to ja jestem ten prawdziwy, no to jest jedna z takich podstawowych, po prostu jeden z podstawowych błędów poznawczych istoty ludzkiej.

I niestety żyjemy w społeczeństwie i w społeczeństwie też jakieś reguły są dla korzyści i ku zdrowiu tego społeczeństwa.

Jakieś myślenie, że ludzie bez żadnych regulacji działaliby zbiorowo w imię jakiegoś zdrowego rozsądku, no jest to taka myśl moim zdaniem po pierwsze sprzeczna, bo te regulacje same w sobie są w ogóle wyrazem tego zdrowego rozsądku, a po drugie, no kurczę, gdybyś nie miał tego ograniczenia w terenie zabudowanym do 50 na godzinę, to kto by jeździł 50 na godzinę w terenie zabudowanym?

Państwo jest sumą naszych występków, nie?

Dokładnie.

Chodzi o to, żebyśmy się wszyscy nie stoczyli i nie pozabijali, nie?

I tego powinniśmy oczekiwać od tego państwa, tak?

I wydaje mi się, że to jest takie absolutne minimum.

To jest, wiesz, bo to jakby też te ograniczenia chyba, o których mówimy, i to też warto powiedzieć dla ludzi, którzy nas słuchają, że te ograniczenia to nie jest tylko twój dyskomfort, że ty sobie nie kupisz po 23 alkoholu, że ty może będziesz musiał trochę dalej przejść się do sklepu, że jakby ten alkohol będzie droższy.

To nie jest tylko twój dyskomfort i twój kaganiec, ale to jest też to, że twoje otoczenie, świat, w którym żyjesz, może być zdrowsze, może być czystsze, może być cichsze, może być bardziej bezpieczne, może być spokojniejsze, że w twoim otoczeniu może być w ogóle mniej cierpienia, że lepiej będzie działała twoja szkoła, będzie lepiej działała w ogóle, będzie działał lepiej twój szpital, będzie lepiej działał twój sąd, bo będzie jakby mniej zatkany, że świat będzie dla ciebie bezpieczniej w ogóle jeździć samochodem, jeździć rowerem, jakby iść po chodniku itd., że będziesz miał mniejsze ryzyko jadąc autem z miasta do miasta to, że po prostu trafisz, po prostu będziesz, zginiesz w wypadku samochodowym.

I to wszystko, i może to dla większości ludzi to jest już bardziej abstrakcyjne, bo to jest bardziej taki złożony ciąg przyczynowo skutkowy, ale to też jakby chyba właśnie powinniśmy komunikować, że ten świat, który jest lepszy, świat, w którym jest mniej tych rzeczy, na które my codziennie narzekamy, przecież my wszyscy narzekamy codziennie na to, że jest przemoc, na to, że są w ogóle pijani kierowcy, że są wypadki drogowe, że w ogóle… – Że jest brudno, że trzeba sprzątać łąkę… – Że cierpią dzieci, nie? – Właśnie dzieci dla mnie, jakby to jak ja sobie myślę, że to jest dla dzieci naszych, to to jest dla mnie najistotniejsze, nie?

Po prostu. – Ja z moim synem chodzę sprzątać łąkę taką pobliską, to wynosimy worki, po wiesz, po piwie jakimś najtańszym i po małpkach.

I to jest tak, że trzy czwarte tego worka zajmuje opakowanie po alkoholu, tak? – Empatia, no, tylko tyle.

Trzeba pomyśleć o innych i wszystko staje się łatwiejsze. – Plus, kolejny, ostatni argument, naprawdę oszczędzimy na tym.

Jako państwo oszczędzimy furę kasy, którą będziemy mogli wydać na nowe stadiony. – No, na nowe stadiony, na CPK, na elektrownię atomową.

Na różne rzeczy będziemy mogli te pieniądze… – To był taki apel, wiecie, do polityków. – No dobra, okej. – A tam oszczędzanie, wiesz, politycy akurat do pieniędzy mają… – Politycy niestety zawsze mogą te pieniądze też dodrukować, nie?

To też jest tak, że argument oszczędności nie do końca czasami do nich wiesz, trafi. – Taki stadionik nowy, czemu nie? – Ja bym chciał jeszcze zapytać o taką rzecz, jak wy panowie, jakbyście mogli zdradzić, jak wy razem działacie, na przykład ty szykujesz Janek jakąś bombę, a na przykład Krzysiek cię łapie za rękę czasem, czy na przykład na wszelki wypadek Krzyśkowi nie mówisz, bo wiesz, że później cię wybroni? – No czasami mnie ponosi dopamina i wiesz, i…

Ja też mam ADHD, więc nie wszystko, że tak powiem, konsultuję.

No i ten na przykład tego tweeta o Palikocie, to…

Chociaż nie wiem, czy…

Może nie, już nie będę mówić, bo to już zaraz będzie materiały do tego… – Za chwilę wygłosisz stanowisko, dlaczego, co i jak zrobiłeś. – Tak. – Przed sądem. – Ale nie, wiesz co, moim zdaniem Janek ma cechę, którą po prostu ma, mianowicie ma… – Cholera, tak, to nie było mądre z punktu widzenia procesowego.

To się wytnie, mam nadzieję. – Nie, nie, nie, no, ty jesteś akurat szczery w tym, co robisz.

Janek ma dużo gniewu takiego, który ja rozpoznaję.

I to jest taki gniew, jak on widzi coś w przestrzeni publicznej, to się w sekundę zapala.

Ja tego nie mam, ja mam jakoś tak, że zaraz sobie to zracjonalizuję, zaraz kogoś przytulę mentalnie i tak dalej.

Janek jest po prostu totalny, wiesz, wkurw.

I za tym często idzie działanie, takie raptowne.

I to nie do końca jest czasami mądre i dobre.

Natomiast za tym też idzie determinacja, w tym sensie, że Janka, ten gniew potem daje mu gigantyczne paliwo do tego, żeby się, wiesz, mierzyć z rzeczami naprawdę trudnymi.

Po pierwsze ryzyko takie, moim zdaniem, realne, jak walczy z mafią reprywatyzacyjną, plus trzeba jednak pamiętać o tym, że on ponosi tego realne koszty.

To on ma te procesy sądowe, to on potem może śpi albo nie śpi po nocach z tego względu, że ktoś chce od niego 100 tysięcy złotych albo chce go do więzienia wsadzić.

W związku z tym, jakby za tą determinację, która wynika z tego gniewu, mega cenię i naprawdę fajnie jest go wspierać w tym procesie, bo fajnie być po prostu podczepionym tam do tyłu jako ten. – Nie, no Krzyś to jest jakby…

To nie jest tylko jeszcze Krzyś, to są też kobiety, których tutaj nie ma, co też jest, widzimy 4 samców, a jeszcze jest Zosia, Mania, żona Krzysia też jest zaangażowana. – Anita, tak. – Są też dziewczyny.

No ale w przypadku, nie wiem, chociażby tego alkoholu, no to jakby, wiesz, no Krzyś napisał cały wniosek właśnie do prokuratury, jak powinien wyglądać, jak to złożyć, ludzie to wysyłali, no jakby Krzyś daje po prostu ten cały know-how prawniczy, bez którego my byśmy tutaj nie byli w stanie tyle zdziałać. – Moja małżonka również, która jest prawnikiem, też daje dużo know-how.

Napisała nam projekt uchwały, który będziemy składali pojutrze. – Więc jakby to jest takie, wiesz, że my korzystamy z tego prawa, no właśnie, żeby bronić słabszych i żeby bronić naszych praw po prostu, tak.

No i Krzyś jakby czuje to na maksa, to zresztą też współpracuje z Szymonem, który też mnie broni. – Janek potrzebuje trzech prawników, ja nie jestem jedynym. – Nie jesteś w stanie go sam obsłużyć? – Nie, ja nie jestem jedynym prawnikiem, który Janka obsłuży. – Już nie jest tak źle, jak było. – Nie jest tak źle, ale Janek ma trzech prawników, którzy prowadzą sprawy. – To jest ciekawe, właśnie się zastanawiałem, no też nie jest tajemnicą, że my też się znamy z tej płaszczyzny. (śmiech) – Tylko ja do prawdy nie jestem. – Doświadczyłem twojej bytności jako prawnika w moim życiu, natomiast tak, no to mnie nie dziwi, że potrzebujesz tam, cały sztab jest potrzebny. – Już nie jest, już tak się ten alkohol… – Nie, dawno nie było żadnego procesu tak naprawdę nowego, co nie? – Nie, nie, najwięcej było wczoraj w aferze reprywatyzacyjnej, no to tam to było tych procesów ponad 20, no to faktycznie, no to było… – Jesteś w stanie powiedzieć, ile miałeś procesów? – No na pewno ponad 30, na pewno ponad 30. – Chryste Panie. – Trochę tego było.

A ty w ilu uczestniczyłeś tych 30? – Nie wiem, w sumie musiałbym policzyć.

Teraz za… – 10 na pewno, oczywiście. – Za dwa dni mam kolejny proces. – Tak, dzielnicowy do nas przyszedł, bo podobno nie odbierali. – Ale to nie ten, to nie ten. – A, pierwszy inny. – A, inny.

Z Dubois, z Jackiem Dubois. – Tak, tak, jeszcze z afery reprywatyzacyjnej, no. – Tak, to jeszcze są jakieś reminescencje stare, no.

Ale nie, teraz to już mniej, teraz to już zdecydowanie mniej. – Nie, no nowych nie ma, no.

Ale mówię, to jest znowu z poziomu, moim zdaniem, nudy i frajdy, tak.

Dla mnie to jest po prostu, wiecie, opcja tego typu, że mi to daje dużo takiej wewnętrznej satysfakcji. – Okej. – Bo wiesz, że ja się mogę… – Ale ciebie to nie wyczerpuje? – Właśnie. – Wiesz co, no to jest jak z wszelkim aktywizmem, tak.

On jest, moim zdaniem, bardzo egotyczny, w tym sensie, że jakby turbo.

I to nie ma w ogóle znaczenia, czy pójdziesz potem i zaczniesz o tym opowiadać.

Tylko jak masz poczucie, że w coś się angażujesz.

Masz poczucie, że to jest dobre, że to jest, wiecie, korzystne i pożyteczne.

To mi to robi po prostu super dobrą rzecz w serduchu.

Ja się po prostu tym jaram, ja jak sobie siadam na poduszeczce i medytuję, jak do mnie przychodzi, to mam w ogóle, wiecie, robi mi się dobrze.

I to jest jakby główna motywacja.

Oczywiście, jak potem wchodzisz w działanie, to są dwa aspekty.

Jeden jest taki, że jak jesteś sprawczy i się udaje, to masz znowu gratyfikację.

Natomiast wiadomo, że są koszty, bo to jest stres, bo musisz włożyć energię.

Czasami się nie uda, czasami feedback jest inny itd.

Ale generalnie to jest moim z poziomu ego, grubo. – I też z punktu widzenia takiego, że najgorzej jest, jak spotykacie milczenie.

Fakt, że jest jakaś reakcja, to jednak już pokazuje, że gdzieś uderzyliśmy w czułą stronę.

I najgorzej, jak jest milczenie.

I pamiętam, że na początku, jak się zajmowaliśmy aferą reprywatyzacyjną, to milczenie było najgorsze.

Mówisz o rzeczach strasznych i to gdzieś totalnie znika.

I pamiętam, że jak przyszedł pierwszy mój pozew, to się ucieszyłem.

To znaczy, że faktycznie po drugiej stronie jest już jakiś strach, jakaś reakcja. – Ale po trzydziestym pozwie nie masz czegoś takiego, że… – No nie, teraz już trochę… – No dobra, to właśnie jak ty sobie radzisz z tym, bo jednak napięcie to musi być. – Mnie najbardziej boli, gdy dostaję wyroki skazujące, a tych jest zdecydowanie więcej w ostatnim czasie.

Że była ta fala początkowa, że jeśli chodzi o reprywatyzację, że ci sędziowie trochę czuli, że jednak skrewili i że nie zachowywali się do końca w porządku.

I mam wrażenie, że tego.

A potem, Krzysiu uważa, że to od czasu, kiedy mnie Duda ułaskawił. – Tak, no to jest taki benchmark, to jest moment, gdzie było bardzo dobrze.

Tutaj było taki… coś się zmieniło i było bardzo dużo skazań.

Teraz znowu się odwróciła trochę tendencja i przyszło parę dobrych. – Może, że ciebie Duda nie ołaskawił. – No nie, nie ułaskawił. – Nie musiał. – Nie musiał, bo miałem świetnego prawnika. – Ale to jest takie poczucie, i to jest boli, bo mamy mocne to poczucie sprawiedliwości, że działamy jednak w imieniu interesu publicznego.

I jak przychodzi sędza i on nie tylko nie rozumie czym się zajmujemy, ale wręcz gdzieś tam dojeżdża, że zajmujesz się rzeczami, którymi nikt inny się nie zajmuje, albo zajmuje się jakaś garstka ludzi i próbujesz gdzieś tam bronić tego interesu publicznego, to boli.

Ale to nie jest wyjątek.

Ostatnio skazali chłopaka za użycie słowa „patodeweloperka” w stosunku do jednego z deweloperów.

I są, wiesz, i są po prostu…

Totalnie wymyślił wyrok, że to mogło naruszyć dobre imię dewelopera i narazić go na straty finansowe, a ten deweloper ma pół miliarda złotych zysków rocznie, sprzedał wszystkie mieszkania na pniu w tej inwestycji, i tak dalej.

Więc czytasz taki wyrok i myślisz sobie, no kurczę, kim są ci sędziowie w ogóle?

Gdzie oni żyją?

Co oni w ogóle robią?

Jak oni muszą…

A w tych sprawach o zniesławienie, bo to są takie sprawy…

A mi się wydaje, że tamto, to nie jest skodyfikowane.

On nie musiał udowodnić, że stracił iluśtam klientów, albo że nie wiem, coś tam.

On nic nie mówił, on po prostu co się sędziowi wydaje.

Tu warto powiedzieć stop Janku.

W twojej ocenie polskiego wymiaru sprawiedliwości.

To jest to łapanie za rękę.

Trzeba powiedzieć, że Janek jest najgorszym klientem możliwym.

W tym sensie, że sposób w jaki on się zachowuje na sali sądowej, to jest, wiesz, po prostu… reakcja jest bezpośrednia, tak?

To nie jest tak, że jest… że jest…

Za chwilę wyjdzie z sali i powie „nie no, co się stało?

W ogóle jak to mogło być?”

To jest od razu… widać po twarzy, widać po, wiesz, czasami komentuje.

No ale sądy… mamy problem w Polsce z sądami.

Mamy ogromny problem z sądami, że one przyjmują perspektywę właśnie tego… tych bogatych, zamożnych, dużego biznesu i lecą z tym.

I nie widzą w ogóle tej strony społecznej, publicznej.

I to w prokuraturze też było widać.

Ja mam tu wotum separatum, bo uważam, że sądy są jakie są, w tym sensie.

Są jak nasze społeczeństwo.

Czasami są po jednej stronie, czasami są po drugiej stronie.

I wiesz, Janek bardzo duża masa wyroków korzystnych, uniewinniających właśnie z tego względu, że sądy widziały tą perspektywę społeczną.

I to po prostu… ale to zależy, tak?

Od różnych rzeczy też.

Od tego… od formy wypowiedzi, od tego, co dokładnie padło.

Od całego kontekstu i tak dalej.

Oczywiście są sytuacje, że jest bardzo niesprawiedliwa sprawa na przykład z Dariuszem Mateckim.

Za Dariusza Mateckiego, słuchajcie, za to, że powiedziałem, że ma złamany kręgosłup moralny, to mi w pierwszej instancji dał pół roku prac społecznych za to.

Rozumiesz.

Ale za powiedzenie, że ktoś ma złamany kręgosłup moralny…

Nie ktoś, tylko Dariusz Matecki.

Nie Dariusz Matecki.

Ale ja już w ogóle staram się to odkleić od osoby, wiesz.

Tylko po prostu to nie jest żaden inwektyw, ani żadne zniesławienie.

No nie jest, no nie jest.

Są też takie sytuacje.

Wiecie, no i też coś 212 jest, bo jakby cywilne sprawy, no to jeszcze spoko, nie?

Że my mamy w kodeksie karnym, nie?

To Bodnar obiecał, że to skasuje.

Zobaczymy, trzymamy go za słowo.

Jak go zobaczycie kiedyś, to go zapytajcie.

Bo mamy normalnie przepisy w kodeksie karnym, za które też można kogoś pociągnąć do odpowiedzialności za zniesławienie.

Więc jakby ta ochrona dup osobistych tych ludzi jest w Polsce bardzo, bardzo szeroko stosowana.

I moim zdaniem u mnie, no jakby moje doświadczenie z tymi sądami są jednak takie, że jednak jest coś dziwnego, że jestem jedyną osobą skazaną w aferze reprywatyzacyjnej.

Że nikt więcej poza mną nie został skazany.

Mija, co, w 2017 roku były pierwsze akty oskarżeń, tak?

Czy tam w 2018?

I mija 6-7 lat, wiesz, rozkradziono setki nieruchomości, kobietę zamordowano i ja jestem jedyną osobą, która jest karnie skazana faktycznie za nagłaśnianie afery reprywatyzacyjnej.

I nie w jednym procesie, tylko w kilku procesach, nie?

I to w takich procesach, gdzie o oczywistych rzeczach, nie wiem, gdzie na przykład, nie wiem, facet kupił roszczenia od swoich klientów, czego w ogóle adwokat nie powinien robić, zreprywatyzował nieruchomość, ja powiedziałem, że brał udział w dzikiej reprywatyzacji, bach, kara.

Albo, że powiedziałem o jakichś spadkobiercach, którzy dosłownie zajęli nieruchomość na Bielanach, nie, która była, nie było żadnej decyzji, tam w ogóle nie wiadomo do końca, jakim prawem się tam wbili, powiedziałem, że to są rzekomi spadkobiercy, bach, wyrok karny.

No to nie, no sorry, Krzyś, no jakby jak tego pozbierasz, tego w to wszystko, no to jednak obraz się wyłania nieciekawy.

A Palikot, jakby jest z wami po prostu, ten proces to będzie toczony, bo się po prostu poczuł obrażony, że to jest brzydkie słowo, czy on będzie próbował udowodnić, że on pieniądze stracił przez was?

Nie, na razie jest proces o to, że poczuł się obrażony sformułowaniem, że jest bandytą i alkopatusem.

Ale jakoś bardzo często powtarzasz to.

Nie, znaczy ja sobie postawiłem za zadanie udowodnić tezę, że można w przestrzeni publicznej powiedzieć o kimś, kto się zajmuje taką działalnością, taką ma intencję, używając właśnie takich słów.

Janek, ja będę generalnie bronił cię w…

Nie, no ja się niczego nie wypieram oczywiście.

Używając takiej linii obrony.

I ten, ale tak, no jest to…

Palikot uważa, że on ten biznes stracił przez nas.

W sensie on faktycznie uważa, że myśmy mu tam zaszkodzili, ale Kuba Wojewódzki nas z jakichś powodów nie pozwał.

Miał na tyle…

A on też był jakby obiektem tych…

On tam już chyba uciekł z tonącego statku w ogóle.

Tam już była jakaś taka sytuacja, że on tam…

On już zobaczył, że to po prostu jest sytuacja, tkwienie dalej w tym jest nie do obrony.

Jasne, jasne.

Też Julek pytałeś o reakcję tych celebrytów, tak?

Część z nich w ogóle nie skarżyła wyroków nakazowych, bo to sądy z reguły jak trafia akt oskarżenia, no to może w takiej sprawie, bo to nie jest z punktu widzenia prawa karnego poważna sprawa, wyrok bez obecności.

Musiał dostać, tak?

Nie musiał, ale może i wydaje bardzo często być.

Musiał to się chyba nazywał?

A, Musiał w tym sensie, że…

Chyba jest, mam nadzieję, że nie mylę nikogo.

Musiał, Musiał.

Tak, taki młody, co brał w tym…

Wiemy, wiemy.

Jak papieskich brał udział, reklamował i potem…

Tak, to były osoby, które przyjęły taki wyrok nakazowy i go nie zaskarżyły.

W związku z tym, wiesz, to nie jest tak, że teraz będą udowadniały, że nic złego nie zrobiły i się tłumaczyły w jakiś sposób.

W związku z tym to też jest jakby spoko, chociaż pewnie wolelibyśmy, żeby musiały oddać otrzymane wynagrodzenie i na przykład, co też jest forma prawna to dopuszcza, opublikowały jakieś nagranie, w którym powiedzą, że wiecie, alkohol jednak szkodzi.

No to co chcą zrobić, to razem Wojewódzkiego i Palikota zmusić do udziału w kampanii społecznej na rzecz trzeźwości i szkodliwości alkoholu.

To wtedy byśmy tego Palikota zaprosili chyba.

Żeby sąd nakazał im po prostu publikację w mediach.

Nie, bo słuchajcie, była jakaś taka sytuacja.

Sąd wydał wyrok.

Jacyś kibole krzyczeli antysemickie hasła z trybun i sąd im nakazał obejrzeć film „Cud Purymowy”.

W związku z tym, dlaczego tu, wiesz, celebryta, który reklamował nielegalnie alkohol, nie może nagrać sobie storki, w której powie, że alkohol szkodzi.

Nie, ja taki film ostatnio widziałem, który mogliby im…

Jest taki na Mubi, taka platforma z bardziej kinem ambitnym.

Taki finlandzki serial z lat 70.

On się nazywa „Eight Deadly Shots” i to jest takie bardzo realistyczne, bardzo powolne kino.

Takie cztery odcinki po półtorej godziny.

Historia faceta właśnie na wsi w Finlandii, który pędzi bimber i ma takie bardzo ciężkie w ogóle życie.

Kończy się to totalną tragedią, ale jest to bardzo takie slow cinema.

Po 20 minut sekwencje, że chłopy drewno rąbią albo ciągną konia.

Śnieg pada cały czas w ogóle, wiesz.

No takie bardzo, bardzo takie kino powiedziałbym o wymowie bardzo antyalkoholowej, bo tam motto tego filmu jest takie…

Reżyser, który też gra główną rolę, takie motto daje na początku, że „alkohol był źródłem całego zła w mojej rodzinie”.

Ale to jest bardzo takie naturalistyczne, realistyczne, powolne kino.

Pięć godzinek.

Myślę, że tam Janusz mógłby (śmiech) Ciachnąć seansik taki, mógłby mu sąd zasądzić.

No bo tam, wiesz, jest dużo takich też rzeczy, które się łatwiej ogląda, typu, nie wiem, moją informację zwrotną, ale myślę, że ta fińska propozycja tutaj dawał.

Zamknięta sala kinowa, dziewiąta rano.

Tak, tak, tak.

Bez małpek.

A propos tych reklam jeszcze miałem jakby, to chyba, bo w sensie trochę mi się jakby opatrzyły te takie sprawy, które wyłapujesz, Janek i tak dalej, ale jedna mnie zszokowała, która była, w której wzięła udział instytucja, która pomaga dzieciom, ofiarom alkoholizmu.

W sensie te z posiłkami.

Banki Żywności.

W sensie, w to już nie byłem w stanie uwierzyć.

W sensie jakby, no tak.

Tak, tak, tak.

Banki Żywności to była reklama jednego z browarów, nie?

I zastawiony stół świąteczny i pieniądze na rzeczy.

No nie, no znaczy, wiesz, to jest tak, charity washing tych wszystkich rzeczy jest, są okropne, no ale tak samo jest, wiesz, no, pomoc zwierzętom też jest bardzo rozpropagowana, nie?

Ostatnio wrzucaliśmy informację o tym, że jeden z browarów straż pożarną reklamuje, nie?

No sorry, jakby, wy jeździcie do wypadków drogowych, które, wiesz, będziecie reklamować teraz browar, ale też WOPR.

WOPR.

Gdzieś tam WOPR też był, wiesz, pogotowie wodne ratunkowe, tak jak mówił Krzyś, tak jakby.

Co czwarte utonięcie jest po alkoholu.

Tak, tak.

Jeśli nie, wiesz, jakby, to są rzeczy, które przekraczają jakby, wiesz, moją zdolność pojmowania, nie?

Ale, nie wiem, no może one są tak niedofinansowane, te instytucje, że szukają tej kasy gdziekolwiek i tak to się kończy, no ale, no ale też mieliśmy taką, wiesz, celebrytkę, która reklamowała whisky i ma fundację, która jest o, wiesz, o świadomej seksualności, nie?

No jakby, jak myślisz, patrzysz o tym, że gwałt, 70% gwałtów jest po alko, no to myślisz sobie, kurczę, no jak ona to, jak jej to, jak to się to skleja, że jest ambasadorką, tam, nie wiem, jakiejś whisky, a z drugiej strony, wiesz, no więc, wydaje mi się, że mamy problem jakiś z moralnością i ta kasa totalnie nam tą moralność, wiesz, wyprała, nie?

Więc, no, chodzi o to, żeby być, mówić jasno, no, co jest dobre, a co złe.

Tak, bo uzależnienie od pieniędzy to też silny nałóg też jest.

No jest, jest, tak.

No bo to nie są biedni ludzie, nie?

No.

Na pewno.

Coś trzeba po odwyku ćpać.

Coś trzeba po odwyku ćpać, albo w ogóle, no niestety, nie, może tak nie jest właśnie, że coś trzeba ćpać.

Książki czytać.

Książki.

Co czytacie ostatnio?

Nie, ty to piszesz, Janek, nie?

Ja to piszę, „Pato Państwo” piszę książkę.

Kiedy będzie ta książka?

W październiku mam nadzieję, że będzie, będzie, będzie promocja.

No, to ja czytam głównie tam rzeczy związane z tym, więc.

Kąpiesz się w tej patologii cały czas.

No, no, dużo raportów, o pracy piszę, o podatkach, o, też o alkoholu napisałem rozdział, ale też o przeszłości, o transformacji.

Jest o dużo o liberalizmie, więc dużo, dużo, dużo czytam, aż za dużo, tylko, że takie bardziej naukowo-fachowe rzeczy mam nadzieję, że nie przeciążę ludzi tymi danymi, ale jeszcze jest przed redakcją, więc mam nadzieję, że tam.

Znaczy, ja czytałem twoją książkę o reprywatyzacji, dobrze się czytało.

Dobrze się ją czytało bardzo.

To super.

Ja czytam o dziennikarstwie polskim książkę teraz, która nie przedstawia go w optymistycznym obrazie.

Gówno-dziennikarstwo.

Taka książka.

Jest taka książka?

Tak, tak, tak.

A kto to wydał?

Krytyka polityczna?

Krytyka polityczna.

O, to ciekawe.

Pani Januszewska napisała.

No, to nie jest ciekawy obraz polskich mediów.

I czytałem ostatnio ten „Klucz do Kaczyńskiego”.

Mega się to czyta.

A, to jest bardzo dobra książka.

To jest super.

To jest świetna książka Roberta Krasowskiego.

To polecamy, chociaż nie w temacie alkoholu.

Tam jest generalnie krytyka elity prawniczej już najbardziej.

Tak, tak, tak.

Dostaję tam.

To tam jest bardzo, bardzo mocna chłosta.

Chłopaki, super, że do nas w ogóle przyszliście.

Bardzo wam dziękujemy za bardzo długą, fajną, w ogóle pogłębioną rozmowę.

Mam nadzieję, że nie widzimy się ostatni raz.

Życzmy sobie w ogóle wszystkiego dobrego.

I kurczę, no.

A wam bardzo dziękujemy, że nas posłuchaliście i mam nadzieję, że po tej rozmowie, jeśli mieliście jakieś wątpliwości, to bardziej już wiecie o co chodzi Jankowi i Krzyśkowi.

I kurczę, no, super, że z nami jesteście.

Tak, dziękujemy wam bardzo.

I to, co mówiłem na początku, kochani, tradycyjnie, wspaniale, że dosłuchaliście nas do końca.

Możecie polubić, możecie share’ować, możecie wspierać nas na Patronite.

Regularnie my się teraz spotykamy na Spotify, na YouTubie.

Chcemy nagrywać dla was jak najwięcej, jak najczęściej.

Jeszcze raz naszym sponsorem i partnerem jest Soti.

Byli z nami Krzysiek Nowiński, Janek Śpiewak.

To jest Strachota, ja jestem Żulczyk.

Bądźcie zdrowi.

Dzięki.




Zobacz inne treści

Śpiewak, Nowiński: ograniczenie sprzedaży alkoholu

Czy walka z alkoholem w przestrzeni publicznej może być dobrą zabawą? Dlaczego politycy boją się ograniczenia sprzedaży alkoholu? Czy…

Pierwszy dzień nowego życia

Czy katastrofa uratowała nam życie? A może da się bez niej obejść? Jak wyglądały nasze pierwsze kroki po odwyku?…

Może ci się podobać

ACCOUNT
Ulubione
Logowanie
Załóż konto

Na adres e-mail zostanie wysłany odnośnik do ustawienia nowego hasła.

Twoje dane osobowe zostaną użyte do obsługi twojej wizyty na naszej stronie, zarządzania dostępem do twojego konta i dla innych celów o których mówi nasza polityka prywatności.

Password Recovery

Zapomniane hasło? Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail. Wyślemy w wiadomości email, odnośnik potrzebny do utworzenia nowego hasła.

KOSZYK 0
Dodano do listy ulubionych! ZOBACZ ULUBIONE